Leków na grypę brakuje w Bielsku-Białej i całym regonie. Chorzy odsyłani po lek pod Nowy Targ!
- Nie mamy nic, na hurtowniach także pustki. Najbliżej lek na grypę dostępny był w... Jabłonce w powiecie nowotarskim. To ponad 80 km, tam wysłałam pacjentkę - mówi nam farmaceutka w jednej z lokalnych aptek. Taka sytuacja ma miejsce w Bielsku-Białej i powiecie bielskim od kilku dni. Przychodnie zdrowia pękają w szwach, a klasy w szkołach i przedszkolach są zdziesiątkowane. Na szczęście szczyt zachorowań jest już za nami, a zahamować zarazę powinny rozpoczynające się ferie.
Tamivil, Ebilflumin, Segosana, Tamiflu - to w ostatnich dniach najbardziej pożądane leki w aptekach. Wszystkie mają podobne właściwości, a ich substancją czynną jest oseltamiwir. Lek przeciwwirusowy stosowany jest głównie w leczeniu i profilaktyce grypy typu A i B. Hamuje namnażanie wirusa.
Po lek na grypę do powiatu nowotarskiego
Problem w tym, że leków na grypę nie ma w aptekach w Bielsku-Białej i w całym regionie. Od mieszkańców otrzymujemy sygnały, że po leki trzeba jeździć do zachodniej Małopolski. Jeszcze kilka dni temu leki przeciwwirusowe były dostępne w Andrychowie, czy oddalonej o ok. 80 km niewielkiej Jabłonce. To gmina wiejska położona w powiecie nowotarskim. Tam odsyłani byli mieszkańcy Bielska-Białej.
- Nie ma dostaw, a hurtownia ma puste stany magazynowe. Producent musi je uzupełnić w hurtowni, a dopiero potem trafią do aptek, więc to trochę potrwa - mówią w aptekach. Stany magazynowe wyczerpały się już dwa tygodnie temu. Apteki spodziewają się, że leki znów powinny być dostępne początkiem przyszłego tygodnia, ale nie wiadomo jak duże będą to dostawy. Kilka opakowań zejdzie błyskawicznie.
- Zwróciliśmy się z Głównym Inspektorem Farmaceutycznym, do Europejskiej Agencji Leków z prośbą, by przesunęła z innych państw do nas 100 tys. dawek - powiedziała w środę dla TVP Info minister zdrowia Izabela Leszczyna. Apteki codziennie muszą raportować braki, więc GIF doskonale wie, czego brakuje na rynku i kiedy występuje nasilenie zapotrzebowania w aptekach na konkretny lek.
- Coś powinni z tym zrobić, bo jeżeli nawet będą dostawy za miesiąc, a szczyt zachorowania jest teraz, to co nam po lekach za miesiąc. Najważniejsze jest, żeby ten lek przeciwgrypowy przyjąć w ciągu 48 godzin. Bo wtedy najlepiej działa, przyczynia się do zatrzymania namnażanie wirusa - mówi farmaceutka.
Szczyt zachorowań już za nami?
W województwie śląskim w styczniu na grypę zmarło 20 osób, zachorowało ponad 36 tys., a ponad 1000 trafiło do szpitala... W Bielsku-Białej i powiecie bielskim najgorsza sytuacja była w styczniu. W weekend rozpoczną się ferie szkolne, co również sprawi, że choroba powinna być mniej zaraźliwa.
- Miejmy nadzieję, że jesteśmy już za szczytem zachorowań. Co prawda w ubiegłym roku ten szczyt zachorowań występował w lutym, ale wszystko w przyrodzie w tym roku jest wcześniej, więc mam nadzieję, że również ten szczyt zachorowań na grypę wystąpił o miesiąc wcześniej, w styczniu i teraz będziemy mieli mniej przypadków - mówi w rozmowie z portalem Jarosław Rutkiewicz, szef bielskiego sanepidu.
Najwięcej zachorowań w naszym regionie ujawniono w ostatnim tygodniu stycznia. Na grypę zachorowało wtedy 1347 osób. - Mowa tylko o zachorowaniach potwierdzonych testami. Natomiast w pierwszym tygodniu lutego było 845 przypadków, czyli już znacząco mniej - mówi Jarosław Rutkiewicz, dyrektor bielskiego sanepidu. W regionie sporo było także przypadków zakażenia wirusem RSV. - Dwa lata temu odnotowano 99 przypadków, w 2024 roku 548 przypadków, a w styczniu tego roku 242 przypadki - wylicza.
Artur Jarczok
[email protected]
Oceń artykuł:
15 12Komentarze 1
