Prokuratura Rejonowa w Żywcu umorzyła śledztwo po katastrofie lotniczej w Lipowej. Jedynym winnym zaistniałego wypadku komunikacyjnego był pokrzywdzony, który zginął pilotując niewielki samolot. Śledczy potwierdzili ustalenia PKBWL.

Decyzja podjęta została w ostatnich dniach grudnia, wcześniej prokuratura otrzymał opinię biegłego, która ostatecznie przesądziła o zamknięciu postępowania. Wcześniej wykonano m.in. oględziny miejsca zdarzenia, przeprowadzono sekcje zwłok pokrzywdzonego, uzyskano opinię toksykologiczną, przesłuchano w charakterze świadka szereg osób oraz wykonano oględziny nagrania dokumentującego start samolotu.

Powołany biegły z zakresu lotnictwa cywilnego w sporządzonej opinii wskazał, iż prowadzenie budowy ultralekkiego samolotu, który uległ wypadkowi, nastąpiło bez wymaganego zgłoszenia do Urzędu Lotnictwa Cywilnego, przez co brak było nadzoru inspektorów nad prawidłowością prowadzonej budowy.

- Ponadto dopuszczono do wykonania lotu próbnego samolotu bez uzyskania stosownego pozwolenia na wykonanie prób w locie. Biegły stwierdził, że pokrzywdzony wykonał lot próbny samolotem niemającym stosownego pozwolenia na wykonanie prób w locie, a sam pokrzywdzony nie posiadał uprawnień lotniczych. Również samolot „Prząśniczka” nie posiadał dokumentacji technicznej zdatności do lotu ani dokumentacji dotyczącej użytkowania go w locie. Zdaniem biegłego warunki atmosferyczne nie miały wpływu na zaistnienie wypadku, a tym który w pełnym zakresie przyczynił się do zaistnienia wypadku samolotu był pokrzywdzony - mówi prokurator rejonowy Łukasz Witkowski. W tej sytuacji śledztwo umorzone.

Państwowa Komisja Badania Wypadków Lotniczych w sierpniu odstąpiła od badania zdarzenia lotniczego, do którego doszło rano 21 lipca. Eksperci ustalili, że 75-letni pilot, który zginął w katastrofie w Lipowej, nie posiadał wymaganych uprawnień, samolot nie był wpisany do rejestru lub ewidencji statków powietrznych, a trawiaste lądowisko od pewnego czasu jest wykreślone z ewidencji ULC. Dodatkowo maszyna została gruntownie przerobiona, co zdaniem ekspertów PKBWL mogło mieć wpływ na jej zachowanie w locie.

Samolot ultralekki J-1B Prząśniczka zaraz po starcie wpadł w korkociąg i spadając pionowo w dół z wysokości ok. 30-40 m, roztrzaskał się o ziemię. Następnie stanął w płomieniach. Pilot zginął na miejscu.

bak