Kolejne mediacje nie dały efektu. Dwugodzinny strajk ostrzegawczy w Bielsku-Białej
Dziś po południu stanie zakład spółki Adler w Bielsku-Białej. To efekt nieudanych rozmów, do których doszło w środę. Główna oś sporu zbiorowego dotyczy wysokości planowanych podwyżek. Dwugodzinny strajk ma charakter ostrzegawczy.
W środę po południu przed zakładem firmy Adler przy ul. Konwojowej w Bielsku-Białej miała miejsce pikieta. Pracownicy pozostają w sporze zbiorowym z firmą i walczą m.in. o wyższe podwyżki. Rozmowy w spółce trwają od końca października. Związkowcy oczekują m.in. 9-procentowej podwyżki. Zarząd spółki Adler się na nią zgadza, ale w wysokości 6 proc. Rozbieżności dotyczą także m.in. wysokości odpraw.
Po pikiecie w zakładzie doszło do kolejnej tury rozmów. Wzięły w nich udział trzy organizacje związkowe: Związek Zawodowy Kontra Adler Polska, NSZZ Solidarność Adler oraz Związek Zawodowy Pracowników Metalowcy. Przedstawiciele spółki zaproponowali jedynie nieznaczne podniesienie wysokości odprawy, ale podwyżki miały zostać na tym samym poziomie. Postulaty związkowców przekazano zarządowi.
Do porozumienia ponownie nie doszło. - Pracodawca niestety pozostaje przy swoim i proponuje 6 proc. podwyżek od stawki zasadniczej. To są propozycje nie do zaakceptowania przez pracowników. Dlatego w piątek odbędzie się strajk ostrzegawczy. Mamy nadzieje, że pracownicy niezrzeszeni w organizacjach związkowych również się do niego przyłączą - mówi nam Jacek Duraj, wiceprzewodniczący Metalowców.
- Decyzje miały zapaść jeszcze w środę, ale wstrzymaliśmy się i czekaliśmy aż do popołudnia w czwartek, ale - niestety - zarząd nie przyjął propozycji - mówi Mirosław Ellmann, szef Solidarności w spółce Adler.
Strajk ostrzegawczy ma się odbyć w godz. 13.00-15.00 w zakładach spółki Adler w Bielsku-Białej oraz w Gliwicach i Świdnicy. Kolejne spotkanie mediacyjne ma odbyć się w przyszłym tygodniu.
ak
Oceń artykuł:
38 20