Dziś wczesnym popołudniem przed zakładem firmy Adler w Bielsku-Białej miała miejsce pikieta. Pracownicy pozostają w sporze zbiorowym z firmą i walczą m.in. o wyższe podwyżki. Dotychczasowe mediacje nie przyniosły efektu.

Rozmowy w spółce trwają od końca października. W połowie stycznia, podczas kolejne tury rozmów, nie udało się wypracować porozumienia. Związkowcy oczekują m.in. 9-procentowej podwyżki. Adler się na nią zgadza, ale w wysokości 6 proc. Rozbieżności dotyczą także zmian wysokości odpraw w przypadku zwolnienia pracownika z przyczyn leżących po stronie pracodawcy czy zmiany okresu rozliczeniowego.

Pikieta przed biurowcem firmy Adler przy ul. Konwojowej w Komorowicach rozpoczął się o godz. 13.30 i potrwa pół godziny.  W tym czasie w spółce dojdzie do kolejnej tury rozmów. Bierze w nich udział bezstronny mediator. - Pokażmy zarządowi, że groźba strajku generalnego w przypadku braku porozumienia jest realna - apelują do pracowników Metalowcy, a w strajku udział bierze także zakładowa Solidarność.

Jeśli do porozumienia dziś nie dojdzie, w piątek zapowiedziano dwugodzinny strajk ostrzegawczy, gdy pracę kończy pierwsza a zaczyn druga zmiana. Staną zakłady w Bielsku-Białej, Świdnicy i w Gliwicach. 

bak