Aby się przebić używa mocniejszego wyrazu. Krytykuje skostniały urząd, który zarządza miastem
Nie chce iść drogą Grzegorza Brauna czy Janusza Korwin-Mikkego, ale po nieco ponad roku pracy parlamentarnej przoduje w niechlubnym ranking skandalistów. Opowiada się jako zwolennik obecnego stanu prawnego ws. aborcji oraz chciałby depenalizacji niewielkiej ilości marihuany. - Źle się wydarzyło, że są tylko dwa obozy w Radzie Miejskiej i że żaden inny głos się nie przebija. Nie ma świeżego powietrza, nikt nie wnosi nowych pomysłów - uważa poseł Bronisław Foltyn, który rok temu bez powodzenia startował w wyborach na prezydenta Bielska-Białej.
- Obiecał Pan dbać w Sejmie o interesy przedsiębiorców, zgrywał Pan poważnego kandydata, a tymczasem stał się Pan skandalistą, jak sam o sobie pisze.
Bronisław Foltyn: Czasem walka o wyższe cele i dobro ogólne wymaga jakichś poświęceń. Zupełnie poważnie, to reprezentuję opozycyjną Konfederację, więc, aby się przebić, trzeba czasem - nie ukrywam - używać mocniejszych środków wyrazu.
- Próbuje Pan wejść w buty Korwina lub Brauna?
Nie. Nie chodzi mi o same kontrowersje i zaistnienie, bo w każdym przypadku jestem w stanie udowodnić, że mam rację i że posłużyłem się dosadnym językiem, aby rozwiązać jakiś temat.
- A jaki temat ma rozwiązać porównywanie jednego z posłów do Hitlera?
Bardzo ważny! Procedowany jest projekt o mowie nienawiści. Poseł Józefaciuk z KO traktuje wszystkich z góry i uważa, że wszystko wie najlepiej. Ja zestawiłem jego poglądy z wodzem III Rzeszy.
- Zrobił się z pana działacz antyaborcyjny?
- Mnie odpowiada ten stan prawny, jaki mamy w tej chwili, a bardziej ta druga strona próbuje go zmienić, naruszyć.
- Zaczął Pan też walczyć - cytuję - z komuchami.
Przychodzę na komisję kultury i - nie do uwierzenia - dostaję projekt o uczczeniu bohaterów rewolucji 1905 roku. Przypomnę jej bohaterów: Lenin, Trocki, Dzierżyński, Luksemburg… Nie mogę się z tym zgodzić i namawiam kolegów, by głosowali przeciwko.
- Tu taki Pana głos, a jednocześnie walczy Pan z ukraińskimi flagami.
Na polskich urzędach - jak sama nazwa wskazuje – powinny dominować polskie flagi.
- Co w tym złego, że okazujemy wsparcie zaatakowanemu krajowi?
Ale jakie to wsparcie. Minęły dwa lata, flagi nie są prane. W Bielsku już tego nie widzimy, a burmistrz Cieszyna upiera się, by te flagi tam wisiały.
- Legalizujemy marihuanę?
Przynajmniej nie karzmy ludzi - przeważnie młodych - za palenie trawki. To absurd, że stają się z tego powodu przestępcami. Jest już blisko do wniesienia projektu, który będzie depenalizował niewielką ilość marihuany na własny użytek.
- Nie został Pan prezydentem Bielska-Białej. Co sobie bielszczanie wybrali?
Postawili na kontynuację tego, co było. Chyba za bardzo żyli emocjami kampanii sejmowej. Źle się wydarzyło, że są tylko dwa obozy w Radzie Miejskiej i że żaden inny głos się nie przebija. Nie ma świeżego powietrza, nikt nie wnosi nowych pomysłów. To skostniały urząd, który zarządza miastem, stara się nie wychylać. Za wyjątkiem drastycznych podwyżek – czynszów, parkingów i komunikacji miejskiej.
Rozmawiał: Marcin Kałuski
Oceń artykuł:
62 62