- To jakaś porażka, upokarzanie pracowników - tak o dodatkowych odprawach proponowanym zwalnianym pracownikom Hutchinson w Bielsku-Białej mówią w Solidarności. Francuski gigant produkuje części motoryzacyjne.

Miesiąc temu Hutchinson zapowiedział zwolenienia - w bielskim zakładzie, gdzie pracuje 816 osób, pracę straci 80 pracowników, w Zakładzie nr 1 w Żywcu odejdzie 91 osób z ponad tysięcznej załogi.

W obu fabrykach firma zaproponowała identyczne odprawy - poza tymi przysługującymi z mocy prawa. Dla zwalnianych pracowników ze stażem pracy do sześciu lat w Hutchinsonie miałaby to być półmiesięcznego wynagrodzenia brutto, przy stażu do 10 lat - jednomiesięczna pensja, a kto pracuje w zakładzie dłużej, otrzymać miał dwie pensje. Solidarność oczekiwała propozycji kilkakrotnie wyższych odpraw.

Pracodawca nie wykazywał woli negocjacji i mimo ustępstw pozostał przy swojej propozycji. - Nie przyjęliśmy tej skąpej oferty i nie doszło do podpisania porozumienia. Teraz zasady odejść pracodawca ustala we własnym zakresie - dodaje Mieczysław Bienias, szef „S” w bielskim zakładzie Hutchinsona.

Grupa Hutchinson należy do ramienia chemicznego grupy Total. Hutchinson Poland posiada siedem zakładów w kraju - trzy w Żywcu, dwa w Łodzi, jeden w Bielsku-Białej oraz jeden w Dębicy. Dwa lata temu przychody spółki Hutchinson Poland wyniosły blisko 3 mld zł, ale firma zanotowała stratą w wysokości ponad 30 mln zł. Głównym źródłem finansowania spółki była pożyczka udzielona przez właściciela.

Większość przychodów Hutchinson realizowana jest poza granicami Polski, na rynkach europejskich. Spółka posiada ok. 550 klientów, z czego większość to spółki i najwięksi konstruktorzy samochodowych - Renault, PSA, Fiat, BMW, Nissan, Volkswagen, Mercedes. Największym klientem Hutchinsona w zeszłym roku był Stellantis - ok. 522 mln zł sprzedaży, przed BMW - ok. 482 mln zł i Volkswagenem - ok. 388 mln zł.

bb