Mieszkańcy w obronie osiedlowego sklepu. Nie chodzi o jego likwidację, a poprawę... estetyki
Przez ponad 30 lat mieszkańcy osiedla Złote Łany mogli dokonywać drobnych zakupów spożywczych w sklepiku „U Władka”, który działał przy ulicy Akademii Umiejętności. Został zamknięty, bo jego właścicielka przeszła na emeryturę. Chce jednak sprzedać niewielki sklep usytuowany na miejskim gruncie, ale urzędnicy zastrzegli, że podpiszą dzierżawę z nowym nabywcą... na dwa lata. Zapytany o sprawę wiceprezydent Przemysław Kamiński wyjaśnia, że to tylko taki okres próbny.
Sklep przy ul. Akademii Umiejętności na osiedlu Złote Łany potocznie nazywany jest „U Władka”, bo jego pierwszym właścicielem był właśnie pan Władysław, stąd przyjęła się nazwa. Przez ostatnie osiem lat prowadziła go z kolei mieszkanka osiedla. Ze względu na wiek emerytalny jesienią postanowiła sklep zamknąć, ale z nadzieją, że znajdzie się kupiec, który kontynuowałby działalność handlową.
Nowa umowa tylko na dwa lata
Przedsiębiorczyni przeszła niemal całą procedurę administracyjną związaną z przystąpieniem do sprzedaży kiosku działającego na miejskim terenie. Stosowne dokumenty złożyła w Urzędzie Miejskim. W połowie grudnia otrzymała odpowiedź od wiceprezydenta Przemysława Kamińskiego, który zaznaczył, że w „przypadku sprzedaży kiosku handlowego istnieje możliwość zawarcia przez gminę Bielsko-Biała umowy dzierżawy gruntu pod kioskiem z nabywcą obiektu jedynie na okres 2 lat”. Dodał też, że przyszły nabywca zostanie zobowiązany w umowie dzierżawy do wprowadzenia i utrzymania wysokiej estetyki kiosku.
Znamienne jest tutaj słowo „jedynie”. Oznacza to, że po tym czasie działalności handlowej prowadzić tam nie będzie można? Właścicielka obawia się, że taki zapis może odstraszać potencjalnych kupców i w przyszłości nikt nie zdecyduje się, aby prowadzić w tym miejscu sklep. - Mi chodzi tylko o to jedno słowo. Kontaktowałam się z Urzędem Miejskim, gdzie powiedziano mi, że podtrzymują decyzję wiceprezydenta. Ktoś inny złośliwie powiedział mi, że gdyby dzierżawa nie została przedłużona, to wpisywałoby się to w prowadzoną przez miasto politykę zamykania małych biznesów - mówi nam właścicielka kiosku.
Wiceprezydent wyjaśnia swoje intencje
Sklepik wpisał się w historię największego bielskiego osiedla mieszkaniowego. Przez długi czas był miejscem, w którym z powodzeniem można zaopatrzyć w świeże produkty. Dodatkowym argumentem za utrzymaniem sklepu przy ulicy Akademii Umiejętności jest to, że mali i średni przedsiębiorcy prowadzący działalność na bielskich osiedlach również mają wpływ na budżet miasta poprzez podatki.
Zapytaliśmy o sprawę wiceprezydenta Przemysław Kamińskiego, który odpowiada za gminne nieruchomości. Urzędnik odpowiada, że dwuletnia dzierżawa to jedyne narzędzie, aby przyszły nabywca doprowadził wygląd kiosku do standardów oczekiwanych przez Ratusz. Jest to niejako okres próbny, ale nikt nie ma zamiaru likwidować funkcji handlowej. Na dobrą sprawę, miasto jako właściciel gruntu, mogłoby zwyczajnie działkę sprzedać z przeznaczeniem na budowę domu jednorodzinnego, ale takich planów nie ma.
- Oczekujemy, że nabywca zadeklaruje się w tym czasie wizualnie i estetycznie podnieść poziom tego punktu handlowego. W tym celu powinien konsultować z plastykiem i urbanistą miejskim. Nie jest wykluczone, że później umowa dzierżawy będzie aneksowana np. na czas nieokreślony. To regulowane będzie już uchwałą Rady Miejskiej i decyzję podejmą radni - zapewnia w rozmowie z nami wiceprezydent Kamiński.
Adam Kanik
[email protected]
Oceń artykuł:
11 68
Przemo odpuść, bo to z lekka żałosne i aż się ciśnie kilka słów prywatnie, których nie chciałbyś usłyszeć..