Bezinteresowna pomoc dla ratowników. Odruch serca w trudnym momencie - foto
Dziś po południu w rejon akcji poszukiwawczej w Czechowicach-Dziedzicach przywieziono ciepłe posiłki dla służb ratunkowych. - Jesteśmy tu prywatnie. Nie chcemy reklamy. Po prostu obdzwoniliśmy dzisiaj lokalne firmy, z którymi współpracujemy i udało nam się wszystko zorganizować - mówią mężczyźni.
Takie momenty, nawet w tak tragicznych okolicznościach dają wiarę, że wciąż można liczyć na zwykłe ludzkie odruchy. Gorącą zupę dostarczyli czechowiczanie - Rafał i Grzegorz. Na co dzień prowadzą restaurację, nie chcieli nam jednak podać jej nazwy, ani nawet dać się sfotografować naszemu reporterowi.
- Jesteśmy tu prywatnie. Nie chcemy reklamy. Po prostu obdzwoniliśmy dzisiaj lokalne firmy, z którymi współpracujemy i udało nam się wszystko zorganizować - mówią. - Jest kiełbasa, pieczywo, robimy zupkę. Wszystko mamy. Jutro rozłożymy się z grillem i w ten sposób wspomożemy ratowników - dodają.
O motywach mówią krótko - zwykły ludzki gest. - Zawsze się udzielamy, kiedy jest taka potrzeba. Pomagamy na festynach charytatywnych i tak dalej. Teraz też chcieliśmy zrobić coś od siebie. Byliśmy tu rano i zapytaliśmy, czy jest chęć na gorącą zupę. Potrzebowaliśmy trzy godziny, żeby wszystko zorganizować.
W następstwie naszej publikacji podziękowania za okazywaną pomoc skierowała siostra zaginionej 24-latki. - Z całego serca dziękujemy każdej osobie, która przyczyniła się do pomocy jak i nam tak i służbom, które ciężko pracują kolejny dzień w niewyobrażalnych warunkach, jesteśmy wdzięczni za każdą okazaną pomoc żywnościową dla dzieci siostry, psychologiczną, prawną i inną, jaką dostajemy, a przed wszystkim za każde dobre słowo w tym ciężkim dla nas czasie, jesteście wspaniali - napisała pani Daria.
bb
Oceń artykuł:
220 5Komentarze 3
