Od stycznia osoby przeprowadzające dzieci przez przejścia dla pieszych, potocznie nazywane „Agatkami”, obecne są tylko w dwóch miejscach na terenie Bielska-Białej. Decyzja o częściowym zlikwidowaniu funkcji zapadła w MOPS, który zatrudnia „Agatki”, a wcześniej była konsultowana z Komisją Bezpieczeństwa Ruchu Drogowego, która działa w Ratuszu. Zdaniem decydentów, w rejonie czterech szkół, skąd zniknęły osoby pomagające dzieciom przejść przez ruchliwą jezdnię, jest już wystarczająco bezpiecznie. Innego zdania są radni, którzy nie przebierają w słowach.

Trzej radni klubu Jarosława Klimaszewskiego zwrócili uwagę na „znikające” z bielskich przejść dla pieszych osoby, głównie panie w odblaskowych kamizelkach, które przeprowadzały dzieci przez ulice. Do tej pory takie osoby spotkać można było w rejonie sześciu bielskich szkół, a od wtorku tylko w dwóch.

Radni i rodzice nie kryją oburzenia

Od początku roku szkolnego „Agatki” przeprowadzające dzieci, tak jak i w poprzednich latach dbały o bezpieczeństwo. Dzięki ich staraniom dzieci czuły się bezpiecznie, a rodzice przyzwyczaili się do tego, że mimo dużego natężenia ruchu dzieci idące do szkoły mają gwarancję bezpiecznego przejścia przez pasy.

Radni z niedowierzaniem przyjęli informację o ich zdaniem absurdalnej i pozbawionej wyobraźni decyzji. - Pierwszy raz spotkałem się z tak absurdalną, kontrowersyjną i kompletnie nieprzemyślaną decyzją, która wpływa na bezpieczeństwo, zdrowie i życie najmłodszych - argumentuje grupa radnych klubu prezydenta. - Myśleliśmy, że jest chora, ale nie. Panie poznikały w kilku miejscach Bielska-Białej - mówi rodzic kilkuletniego dziecka, który skontaktował się w tej sprawie z naszą redakcją i prosił o interwencję. 

Dalej radni wskazują, że rozumieją potrzebę szukania oszczędności w budżecie miasta i cięcia kosztów, ale w ich opinii nie można oszczędzać na bezpieczeństwie najmłodszych. Dlatego proszą o „zmianę tej pozbawionej jakiejkolwiek empatii” decyzji, nie tylko jako radni, ale jako rodzice i mieszkańcy.

MOPS wnioskował o redukcję „Agatek”

Z prośbą o wyjaśnienia zwróciliśmy się do Ratusza. W środę przed południem doszło w tej sprawie do spotkania urzędników, po którym otrzymaliśmy dość lakoniczną odpowiedź. Wynika z niej, że kwestię rezygnacji z „Agatek”, jak potocznie nazywane są osoby dbające o bezpieczeństwo dzieci, omawiana była na Komisji ds. Bezpieczeństwa Ruchu Drogowego. MOPS, który zatrudnia „Agatki”, w sierpniu złożył wniosek, by osoby dbające o bezpieczeństwo dzieci pozostawić tylko w dwóch z sześciu lokalizacji.

We wrześniu po konsultacjach podjęto decyzję o pozostawieniu „Agatek” tylko na przejściu dla pieszych w ciągu ulicy Lenartowicza przy Szkole Podstawowej nr 20 oraz na rondzie Hulanka obok SP nr 27. 

„Agatek” nie będzie na przejściu dla pieszych przez ulicę Piłsudskiego obok Szkoły Podstawowej nr 9, na pasach przez ulicę Karpacką obok SP nr 23, na przejściu dla pieszych przez ulicę Łagodną obok SP nr 33 oraz na przejściu dla pieszych przez ul. Żywiecką obok SP nr 24. Te miejsca, z powodu inwestycji w progi zwalniające, azyle dla pieszych czy sygnalizację świetlną, uznano za dostatecznie bezpieczne.

Adam Kanik
[email protected]