Gdy dostał się do bielskiej szkoły muzycznej, był ostatni na liście i jego mama usłyszała, że syn muzycznej kariery raczej nie zrobi. Dziś Paweł Stępień gra na flecie na amerykańskich statkach i podbija serca publiczności z całego świata.

Paweł Stępień to rodowity bielszczanin, związany również z Kozami, pochodzi z muzycznej rodziny, mama prowadzi znany w regionie zespół młodzieżowy Włóczykije, tata gra na gitarze. Paweł po skończeniu bielskiej szkoły zdał na Akademię Muzyczną w Krakowie. Ukończył kierunek instrumentalistyka ze specjalnością flet poprzeczny. - Zawsze ciągnęło mnie jednak bardziej do rozrywki niż do klasyki - wspomina.

Kiedy więc znajomy opowiedział mu o solistach, którzy dają show na statkach, od razu poczuł, że może to być dla niego. Podczas pobytu w USA zapukał do drzwi kilku agencji i w jednej z nich udało mu się zdobyć angaż. Był 2019 rok i wkrótce jako „Paul Stepien” rozpoczął występy na statkach. - Przeważnie jestem na danym statku przez kilka dni i w tym czasie w jeden lub dwa wieczory daję po dwa koncerty - mówi.

Więcej o niezwykłej pracy bielszczanina pisze czwartkowa „Kronika Beskidzka”. Świąteczne, 96-stronnicowe wydanie lokalnego tygodnika jest dostępne w sprzedaży. E-wydanie wygodnie kupisz TUTAJ.

mn

Zdjęcia: z archiwum prywatnego