Wyważył okno i splądrował dom. Wcześniej po sąsiedzku włamali się do biura
W minionym tygodniu doszło do dwóch włamań na terenie Hałcnowa. Trzy dni temu nieznany sprawcy lub sprawcy włamali się do pomieszczeń biurowych, a kolejnej nocy splądrowali dom mieszkalny. W obu przypadkach łupem padły pieniądze.
Do pierwszego zdarzenia doszło przy ul. Zagrody w Bielsku-Białej. Złodzieje dostali się do pomieszczeń biurowych, wyważając okno. Skradli gotówkę - 1200 zł. Na terenie firmy działa monitoring.
Drugie włamanie miało miejsce następnego dnia. Przestępcy również wyważyli okno, ale tym razem ich celem był dom mieszczący się w bocznej uliczce na pograniczu Bielska-Białej, Kóz i Pisarzowic. Pokrzywdzoną jest 57-latka, która straciła kilkaset złotych. Sprawcy wyrządzili także liczne szkody.
Dziś w mediach społecznościowych pojawił się apel rodziny poszkodowanej kobiety z Hałcnowa. - Przeszukali cały dom, każdą szufladę, pudełko, szkatułkę, szafę… Weszli przez okno z boku domu. Musieli być przygotowani i mieć upatrzony dom. Wyłamali całe okno wraz z futryną. Zniszczenia są nawet na ścianie i tynku z zewnątrz. Prawdopodobnie wrzucili coś w stylu gazu pieprzowego do domu - do tej pory jest wietrzone. Policja potwierdziła, że to nie pierwsze takie włamanie w okolicy. Dom mamy musieli obserwować, wiedzieć jak wejść, kiedy jej nie ma, widzieć, że nikogo nie ma kiedy nie ma jej samochodu.
bb
Oceń artykuł:
5 9
„straciła kilkaset złotych”
Trochę się to nie klei, obserwowali dom, a nie wiedzieli, że w środku nie ma nic wartego kradzieży? Czy może nie znaleźli sejfu. (czy też miejsca ukrycia kosztowności).... A może jednak coś więcej ukradli (np. złoto niewiadomego pochodzenia)?
To nie jest mój fach, ale wydawało mi się, że jeśli ktoś już poświęca czas na obserwowanie jakiegoś domu, to bogacza, o którym wiadomo, że ma np. dużo elektroniki i dzieł sztuki, wtedy trzeba odpowiednio samochodem podjechać, by zabrać ten wielki telewizor i Malczewskiego. Albo chociażby wybrać na ofiarę kogoś, kto się przechwala, że nie wierzy w system bankowy i oszczędności trzyma w gotówce. Albo nerda, który ma mnóstwo sprzętu komputerowego. Miłośnika drogich zegarków znalezionego choćby w necie.
Ale żeby tracić czas na obserwowanie domu i ukraść z niego kilkaset złotych? To się kupy nie trzyma, już prościej byłoby zarobić te kilkaset złotych zatrudniając się gdzieś dorywczo.
Inna sprawa, że skąd wiadomo, że dom był obserwowany? Może złodziej był w okolicy zobaczył, że samochód odjeżdża i żadnego innego nie ma, więc zapukał, by sprawdzić czy jest ktoś w domu. A o co chodzi z tym gazem pieprzowym? To by raczej wskazywało na sprawdzanie, czy ktoś jest w domu. Czy może pies został?
Ktoś tu nie mówi całej prawdy.