Turyści przyjeżdżają i zastawiają lokale. Wkrótce wjazd na Rynek zastawią betonowe donice?
Właściciele lokali znajdujących się wokół Rynku skarżą się na turystów, którzy przyjeżdżając do Bielska-Białej parkują samochody przed ich lokalami i nic nie robią sobie z ustanowionego w tym miejscu zakazu postoju. Zdarzają się kierowcy, którzy potrafią zastawić wejście do budynku czy wyjścia ewakuacyjne na kilka godzin. Problem ma także Muzeum Historyczne, bo obce samochody zastawiają wyjazd z wewnętrznego parkingu. Na miejsce cyklicznie wzywana jest straż miejska i policja.
Problem zasygnalizował nam mieszkaniec. Prosił o podjęcie problemu. - Właściciele mają mega problem. Tam gdzie jest knajpa, jest zakaz wjazdu i zakaz postoju, a i tak ciągle ktoś tam staje. W ubiegły piątek kobieta zablokowała wejście, a wiem, że latem kierowcy parkują nawet w miejscu ogródka. Jak się zwróci uwagę, to są głupie dyskusje i kłótnie. Problem ma także Zamek Sułkowskich - mówi.
Godziny wydłużono z myślą o kurierach
W miejscu, o którym mowa, obowiązuje zakaz postoju, oraz zakaz wjazdu, który nie dotyczy dostawców, ale wyłącznie w wyznaczonych godzinach. Swoją drogą, kilka tygodni temu, godziny te na wniosek właścicieli lokali zostały wydłużone. Obecnie dostawy przeprowadzać można w godz. 18.00-11.00 po otrzymaniu zgody Ratusza. Wciąż dotyczy to jednak tylko dostaw, a nie wjazdu i parkowania prywatnych samochodów.
Sytuację potwierdza pan Mikołaj, manager jednego z lokali na Rynku. - Ludzie wjeżdżają pod prąd i blokują wyjście z budynku. Wezwani na miejsce strażnicy przyjeżdżają po ponad godzinie, kiedy kilka pojazdów zdąży już rotować, bo nie mają ludzi. Kiedyś była nawet taka sytuacja, że kiedy kierowca zablokował nam wyjście ewakuacyjne, straż miejska zaproponowała… założenie mu blokady na koło - mówi.
Zdaniem naszego rozmówcy, w takiej sytuacji należałoby natychmiastowo wzywać lawetę. - Mamy problem też z kurierami, ale oni przyjeżdżają na kilka minut i wykonują jakąś usługę, a nie przyjeżdżają na przykład na hamburgera. Mieliśmy mnóstwo wezwań służb porządkowych, ale to nie przynosi efektu. Kierowcy powinni być albo skrupulatniej karani, albo lepiej informowani. W tej chwili mamy do czynienia z brakiem realnego działania. Może trzeba poprawić widoczność znaków? - zastanawia się pracownik lokalu.
MZD szuka rozwiązania problemu
Problem ma także Muzeum Historyczne w Bielsku-Białej, które swoją siedzibę ma w Zamku Sułkowskich. - Dotyczy to przede wszystkim wydzielonego dla nas fragmentu dziedzińca. Zdarza się, że ktoś parkując przy ulicy nie zauważy znaku, albo ludzie zwyczajnie nie wiedzą, gdzie się parking kończy. W związku z tym często zastawiany jest wyjazd i jesteśmy kompletnie odcięci. Nie mówiąc już o tym, że nie ma przejazdu dla służb, takich jak karetka czy straż pożarna - mówi Wojciech Glądys, zastępca dyrektora.
Problem znany jest m.in. w MZD. Strażnicy miejscy interweniują w tym miejscu bardzo często. Choćby z tego względu, że teren zamku jest terenem chronionym. W teorii straż miejska posiada uprawnienia do wydania decyzji o usunięciu pojazdu z drogi, w sytuacji pozostawienia go w miejscu, gdzie jest to zabronione i utrudnia ruch lub w inny sposób zagraża bezpieczeństwu, ale tego nie robi. Zwykle czeka się na kierowcę, aby w ten sposób wyciągnąć konsekwencje. - Uczestniczymy w rozmowach mających na celu zapewnienie bezpieczeństwa w tym miejscu - zapewnia jednak zastępca komendanta Krystian Kowalczyk.
MZD gotowego rozwiązania nie ma, ale jak dowiedział się portal, trwa wymiana propozycji, jak sporną sytuację rozwiązać. Może dojść do zmiany oznakowania, ustawienia betonowych donic blokujących wjazd i parkowanie, czy też całościowego przeprojektowania istniejących miejsc postojowych wzdłuż ulicy Wzgórze.
Adam Kanik
[email protected]

Oceń artykuł:
63 27
Na samym rynku i wokół jest mnóstwo firm i firemek bez miejsc parkingowych, a właściciele i pracownicy gdzieś muszą zaparkować.
Kolega pojechał do Katowic, zaparkował w miejscu niedozwolonym i dostał mandat, bez żadnego pierd...
Ci nasi to jakieś niemoty?