Wojna w Jasienicy. Strefa ekonomiczna szansą na rozwój czy prywatnym interesem? WIDEO
Mieszkańcy Międzyrzecza wytoczyli działa w kierunku wójta i radnych gminy Jasienicy. Poszło o grunty przy Niskoemisyjnej Strefie Ekonomicznej, które przekształcono w przemysłowo-usługowe. - Nie widzimy powodów, by strefę poszerzać, bo strefa nie działa nawet w 50 proc. - mówi Michał Gorol, który dodaje, że na zmianach skorzystał sam wójt. Janusz Pierzyna odpowiada, że trzeba rozmawiać o faktach. Procedura zmiany planu trwa latami i czasu na zapoznanie się z nią było bardzo dużo.
Początki strefy w Jasienicy sięgają 2007 roku, gdy gmina zakupiła ponad 70 ha w Międzyrzeczu Dolnym za 1,3 mln zł. Osiem lat później marzenia stały się faktem i ogłoszony został przetarg na zbycie pierwszej działki o powierzchni 2,4879 mkw. Umowa doczekała się finalizacji 1 czerwca zeszłego roku, kiedy spółka CMB kupiła teren w strefie za ponad 3 mln zł. Od tego czasu gmina sukcesywnie sprzedaje kolejne działki.
- Na początku był to obszar ok. 70 ha. Właścicielem terenu był urząd gminy. W tym roku dowiedzieliśmy się o dużych zmianach. Chciałbym zaznaczyć, że nikt z mieszkańców nie jest przeciwnikiem strefy jako takiej. Była ona i jest w jej dotychczasowych granicach - do marca tego roku - kompromisem pomiędzy potrzebą rozwoju gminy a dobrostanem ludzi, którzy żyją wokół. To było akceptowane i godziliśmy się z pewnymi niedogodnościami. Nikt nie występował przeciwko - mówi Aleksander Gorol z Międzyrzecza.
Jednak w październiku dowiedział się, że sytuacja uległa sporej zmianie. - Strefa została powiększona uchwałą rady gminy z marca tego roku o kolejne około 70 hektarów. Na to już naszej zgody nie ma - stwierdza Aleksander Gorol. - Logicznym posunięciem byłoby poszerzanie strefy w momencie, w którym byłaby całkowicie zapełniona. Na ten moment jednak strefa nie działa nawet w 50 procentach, a wszystkie grunty nie są sprzedane, więc nie widzimy potrzeby, żeby ją rozszerzać. Ziemi pod przemysł w gminie nie brakuje, wbrew temu, co mówią radni i pan wójt - wtóruje mu syn, Michał Gorol.
Wójt gminy Jasienica kontruje. - Panowie Gorol, Michał i Aleksander, przedstawiają różne informacje, które mijają się w różnych płaszczyznach z prawdą. Buduje się nastrój, który jest bardzo niefajny, ponieważ - jak widać - można pomawiać czy oczerniać każdego. Ale trzeba przedstawić fakty - mówi Janusz Pierzyna.
Cały materiał o konflikcie w gminie Jasienica dostępny w poniższym materiale wideo.
Autorzy: Artur Jarczok, Bartosz Augustyniak
Oceń artykuł:
107 27
może i wszystko macie zgodnie z literą prawa ale sposób w jaki to robicie jest daleki od standardów w cywilizowanych krajach. 26 lat na urzędzie to co najmniej o 18 lat za długo. Traci się świeżość spojrzenia a popada w paternalizm.
Co do reportażu to:
Co z tego że przekwalifikowaliście 10 tys działek skoro zdecydowana większość dotyczy działek mieszkaniowych. Jest różnica kiedy dziennie przejedzie 10 tys osobówek a 1 tys tirów.
Argument że nic nie będzie działo się na tych terenach bo uzbrojenie działki jest drogie jest manipulacją i cynizmem. Co wójt powie jak np. za miesiąc przyjdzie chiński kapitał i wyłoży 30 mln na uzbrojenie w 6 miesięcy?
Argument że kupował działki jak nie były przekwalifikowane urąga inteligencji mieszkańców gminy. A kto rządzi 26 rok i opracowuje dokumenty, strategie, plany itp w tym urzędzie. Krasnoludki?
Szkoda że sprawa nie wynikła przed wyborami bo wtedy byłaby szansa na sytuację jak w Wilkowicach czyli wójt przegrałby sam ze sobą.
Ps. Panie Januszu takie parcie na szkło masz a od TVP telefonu nie odbierasz.