Na oddziale ratunkowym jak na froncie. Lekarze stamtąd po prostu uciekają
Lekarze nie chcą pracować na szpitalnych oddziałach ratunkowych - to główna przyczyna problemów z zabezpieczeniem dyżurów. Skutki widać także w Bielsku-Białej, gdzie pytanie o działanie SOR w Szpitalu Wojewódzkim wciąż wisi w powietrzu.
Nigdzie indziej lekarz nie jest w stanie poczuć tak namacalnie tego, że ratuje czyjeś życie, jak właśnie na SOR. Podczas jednego dyżuru może ocalić nawet kilku pacjentów będących na krawędzi życia i śmierci: ofiar wypadków, zawałów serca czy udarów mózgu. To przecież kwintesencja zawodu lekarza.
Dlaczego więc medycy nie chcą pracować w SOR? Klaudiusz Komor, lekarz, radny, były prezes Beskidzkiej Izby Lekarskiej, a obecnie wiceprezes Naczelnej Rady Lekarskiej, odpowiada jednym tchem.
- Na SOR panują bardzo trudne warunki pracy. Lekarze są nią przeciążeni ponad siły. Pracuje się pod dużym napięciem, w ogromnym stresie. Bardzo często dochodzi do nieprzyjemnych sytuacji, jak scysje z pacjentami, czekającymi nieraz przez wiele godzin na przyjęcie i wyładowującymi złość właśnie na lekarzach - mówi kardiolog, a to dopiero początek jego opowieści o uciążliwościach pracy na SOR.
Całość w „Kronice Beskidzkiej”. Nowe wydanie lokalnego tygodnika jest w sprzedaży. E-wydanie TUTAJ.
map
Oceń artykuł:
37 71Komentarze 6
