Kilka dni po rozstrzygnięciu konkursu na stanowisko prezesa Podbeskidzia ze spółką żegna się jej dotychczasowy prokurent Michał Miąc. Wieloletni dyrektor podjął decyzję, że to najlepszy czas na zmianę otoczenie i podjęcie nowych wyzwań.

- To moja świadoma i przemyślana decyzja. Podbeskidzie to mój klub, od zawsze. Pasja i zaangażowanie sprawiły, że otrzymałem szansę realizacji marzeń we współtworzeniu tego klubu. Jako pracownik spędziłem w nim ponad 12 lat. Stadion Miejski przy ul. Rychlińskiego stał się dla mnie drugim domem, gdzie poznałem wielu wartościowych i kompetentnych ludzi, z którymi dane mi było współtworzyć wspaniałą historię.

- Teraz czas na zmianę. Chciałbym podziękować wszystkim współpracownikom, przyjaciołom z biur, zarządzającym, przedstawicielom akcjonariuszy, trenerom, członkom sztabów, zawodnikom, sponsorom, kibicom za te wspólne lata i emocje, które razem przeżywaliśmy - pisze Michał Miąc.

- Dziękuję za ogromne wsparcie, które otrzymałem od Was, szczególnie przez ostatni miesiąc. To było bardzo budujące i utwierdziło mnie w przekonaniu, że wokół klubu nadal są osoby, którym mocno zależy na tym, aby Podbeskidzie walczyło o najwyższe cele - dodaje. Prokurent odejdzie z klubu z końcem lutego.

Michał Miąc to piąty pracownik, który na przestrzeni ostatnich tygodni odchodzi z klubu. U podłoża jego decyzji stoi wybór rady nadzorczej, która w konkursie na prezesa wybrała Krzysztofa Sałajczyka.

bak