W sobotę zaplanowano wielkie otwarcie stoków Szczyrk Mountin Resort, a na Białym Krzyżu szusować można już od kilku tygodni. Inaczej jest w Bielsku-Białej. Deficytowy od dekady stok na Dębowcu, póki co „leży odłogiem” i czeka na mróz.

Obecnie nie ma odpowiedniej aury na rozpoczęcie naśnieżania. Od 7 grudnia uruchomiona jest kolejka w ruchu pasażerskim, która kursuje w weekend, ale w BBOSiR nie wiedzą, kiedy stok zacznie działać. 

- Oficjalnej daty nie ma. Wszystko zależy od pogody. Specyfika klimatu jest taka, że z roku na rok, tych dni śnieżnych oraz dni kiedy możemy naśnieżać i przygotować stok jest coraz mniej. My jesteśmy gotowi, wszystkie przeglądy, odbiory i cenniki są przygotowane - mówi Sebastian Wyszyński, dyrektor BBOSiR.

Tymczasem dobrych prognoz pogody nie widać. W przyszłym tygodniu temperatura utrzymywać ma się na plusie. Według prognozy długoterminowej mróz przez kilka dni może pojawić się dopiero na przełomie grudnia i stycznia, niewykluczone więc, że dopiero wtedy BBOSiR przystąpi do naśnieżania.

Dobra informacja jest taka, że ceny karnetów zostaną utrzymane na poziomie zeszłorocznym. Ponownie za karnet 10-przejazdowy zapłacimy 80 zł (60 ulgowy), Karnet 2-godzinny 90 zł (ulgowy 70) a za karnet 4-godzinny 100 zł (ulgowy 80). Karnet przedpołudniowy kosztować będzie 50 zł, a wieczorny 45 zł. Jedynie bilety dla seniorów na przejazdy kolejką będą kosztować 5 zł, zamiast dotychczasowej złotówki.

Wiele osób zastanawia się nad sensem utrzymywania deficytowego stoku, gdzie warunki pogodowe co roku negatywnie wpływają na jego funkcjonowanie, a czas tzw. trwałości projektu ze względu na wykorzystanie środków europejskich, minął. Gdyby jednak zrezygnować z działania stoku na Dębowcu, to miasto i tak musiałoby ponosić koszty dzierżawy gruntów, które wynoszą kilkaset tysięcy złotych w skali roku.

ak