Osoby i dostawcy korzystający z paczkomatu przy ulicy Przybyszewskiego w Lipniku stwarzają zagrożenie w ruchu drogowym - skarżą się mieszkańcy okolicy. Kierowcy, aby odebrać bądź zostawić paczkę, parkują swoje samochody najczęściej na środku ulicy blokują w ten sposób przejazd. Co najgorsze, są oni kompletnie niewidoczni dla innych uczestników ruchu. MZD interweniowało u właściciela urządzenia, ale bez pozytywnego skutku. Na nasze pytanie InPost również nie odpowiedział.

Często zgłaszają się do nas mieszkańcy, którzy proszą o interwencję, bądź nagłośnienie ich problemów. Tak było i tym razem. Skontaktował się z nami Czytelnik, który od niemal roku walczy z niebezpiecznym parkowaniem pojazdów pod paczkomatem na ulicy Przybyszewskiego. To krótka ulica w Lipniku.

Po paczkę stają jak popadnie

- W rejonie paczkomatu na skrzyżowaniu ulicy Krakowskiej i Przybyszewskiego kierowcy stają jak im się podoba. Sprawa była zgłaszana Radzie Osiedla Biała Krakowska oraz do Miejskiego Zarządu Dróg, niestety i jedni i drudzy są bezsilni. Paczkomat stoi na granicy posesji od strony ulicy Przybyszewskiego i nie posiada miejsc parkingowych. Kierowcy parkują po obu stronach ulicy niejednokrotnie blokując wjazd i wyjazd jak na ulicę Krakowską, tak i w Przybyszewskiego - wyjaśnia problem mieszkaniec okolicy.

Samochody pozostawiane są często po zmroku. Zastawiają wjazdy na prywatne posesje. - Ustawiony w tym miejscu paczkomat w znacznym stopniu zasłania widok. Sytuacja jest trudna zwłaszcza dla kierowców jadących od strony Kóz, którzy nie widzą zaparkowanych pojazdów - dodaje nasz rozmówca.

Problem potwierdza Izabela Sumera, szefowa Rady Osiedla Biała Krakowska. - Paczkomat usytuowany w tym miejscu stwarza zagrożenie. Kierowcy zatrzymują się na środku ulicy. O ile w lecie można jeszcze się minąć, to w zimie, przy zaspach, będzie trudno. Największe niebezpieczeństwo stwarza to, że zjeżdżając z ulicy Krakowskiej nie widać pojazdów - mówi. Proszono o przeniesienie urządzenia albo obrócenie go.

MZD interweniował i wysłał pismo

Z informacji, jakie mieszkańcy uzyskali od firmy InPost wynika, że paczkomat miał być alternatywą dla urządzenia umieszczonego przy zbiegu ulicy Dygasińskiego i Jaracza, gdzie również brakuje miejsc postojowych, bo są zajęte przez okolicznych mieszkańców. Dlatego problem przeniesiono na inną ulicę.

Tak się składa, że teren na którym stoi paczkomat należy do przedszkola, które de facto… nie działa. Numer telefonu podany w internecie nie istnieje, nie sposób skontaktować się z właścicielką. - Zaproponowaliśmy obrócenie paczkomatu w poprzek, a w miejscu, gdzie stoi teraz utworzenie miejsc parkingowych widocznych z ulicy Krakowskiej. Właścicielka nie wyraziła zgody, tłumacząc brakiem miejsca na działce - słyszymy od sąsiadów feralnego paczkomatu. Dodają oni jeszcze, że nikt nie wziął pod uwagę tego, że większa ilość pojazdów na ulicy Przybyszewskiego niszczyć będzie nawierzchnię, a za naprawy płaci miasto.

MZD zapytany o sprawę odpowiada, że w sprawie paczkomatu wymieniał pisma z firmą InPost. Chodziło m.in. o to, że kostka brukowa okalająca urządzenie położona została na drodze gminnej. W piśmie wysłanym początkiem roku wskazywano również docierające do urzędników sygnały dotyczące niebezpieczeństwa ograniczenia widoczności wraz z opinią, że lokalizacja przyczynia się do parkowania na jezdni. Jakiś czas później kostkę rozebrano, ale w kwestii bezpieczeństwa żadnej odpowiedzi nie było.

InPost na pytanie nie odpowiada

- Nie wydajemy zgód na sytuowanie paczkomatów na prywatnych działkach, jednak w tym przypadku wysłana została opinia dotycząca możliwego wpływu na bezpieczeństwo. InPost nie zareagował. W przypadku parkowania na jezdni służby mają podstawę do karania kierowców. W określonej odległości od skrzyżowania nie można parkować - mówi Marcin Burdziński, zastępca dyrektora MZD.

- Kiedyś był wniosek, żeby odcinek ulicy Przybyszewskiego uczynić jednokierunkowy, wówczas zmniejszyłby się problem wjazdu z ulicy Krakowskiej, ale mieszkańcy oprotestowali takie rozwiązanie - dodaje.

Pytania w sprawie wysłaliśmy do InPostu, po upływie kilku dni wciąż odpowiedzi nie otrzymaliśmy.

Adam Kanik
[email protected]