Marsz przeszedł ulicami miasta. Spalili wszystko, co kojarzyło im się ze złem - foto
W poniedziałkowy wieczór przez centrum Bielska-Białej przeszedł Pomarańczowy Marsz. To element kampanii, która kolejny raz realizowana jest w mieście. Marsz to zwieńczenie miesiąca działań na rzecz eliminowania przemocy wśród młodzieży.
Uczestnicy zebrali się na placu Chrobrego, gdzie głośno wyrazili swój sprzeciw przeciwko przemocy. Zapisali na pomarańczowym papierze wszystko to, co kojarzyło im się z przemocą, a następnie spalili go w koksowniku. Idąc w kierunku ulicy 11 Listopada skandowali w rytm muzyki słowa „Nie ma co się bać”.
Była to organizowana już po raz trzeci kampania przeciwko przemocy. Przez cały listopad w wielu miejscach w Bielsku-Białej odbyło się szereg wydarzeń, przede wszystkim edukacyjnych, których tematem było rozpoznawanie przemocy i reagowanie na nią, ale też informujących o tym, jak radzić sobie z emocjami.
Marsz zwieńczył akcję ODWAŻN!BB, który zwiększa świadomość problemu. W tym roku marsz zadedykowany był Julii - nastolatce, która zginęła przez hejt. - Samobójcza śmierć poruszyła wszystkich. Tylko razem możemy zapobiec tak potwornym tragediom - mówiła Agnieszka Nowak, prezes Fundacji Stefa Kobiet.
bb
Oceń artykuł:
36 36





