Brawurowa jazda, długie oczekiwanie na transport, a raz doszło nawet do sytuacji, że kierowca... zapomniał o pacjentach z Kóz - to zarzuty, jakie podnoszą pacjenci Szpitala Wojewódzkiego w Bielsku-Białej. Przez sześć dni w tygodniu, w trzech turach, ok. 70 osób dowożonych jest na dializy przez firmę wyłonioną w przetargu. Po skargach i spotkaniu z dyrekcją doszło do kontroli i nałożenia kary na firmę, która zapewnia, że usługę realizuje z poszanowaniem praw pacjenta. Chorzy wciąż się skarżą.

Problem pojawił się już kilka tygodni po tym jak Szpital Wojewódzki w Bielsku-Białej przeprowadził przetarg i wyłonił firmę, która przez rok wozić ma pacjentów na dializy. Usługę od sierpnia realizuje firma Triomed z Lublina, która zaoferowała kwotę 927 tys. zł (szpital planował przeznaczyć 719 tys. zł).

Brak wsparcia dla osób chorych

Transporty na dializy mają miejsce sześć dni w tygodniu - od poniedziałku do soboty w trzech zmianach. Firma musi posiadać min. pięciu aut, zapewniających bezpieczne, higieniczne i wygodne warunki transportu. Busy nie mogą być wyprodukowane wcześniej niż w 2015 roku, muszą posiadać podest umożliwiający wsiadanie i wysiadanie oraz być przystosowany do transportu osób na wózkach lub w pozycji leżącej.

Usługa transportu - zdaniem pacjentów - realizowana jest na niskim poziomie. Początkiem września doszło do spotkania z udziałem m.in. dyrektor Sabiny Bigos-Jaworowskiej. Pojawiały się na nim argumenty o niedostosowanie stylu i prędkości do warunków na drodze (nagłe hamowanie i przyspieszanie, obijanie się o krawężniki, niezwalnianie przed progami), przez co pacjenci jeżdżą z woreczkami i wymiotują.

Kierowcy nie pomagają przy wsiadaniu i wysiadaniu do pojazdów, a dializowane są nierzadko osoby starsze i schorowane. W protokole ze spotkania z dyrekcją pojawia się także wątek braku wsparcia osób, które poruszają się na wózku inwalidzkim. - Po dotarciu do miejsca zamieszkania są wyprowadzane z samochodu i pozostawiane, do mieszkania na 3. czy 4. piętrze, muszą się dostać własnymi siłami - czytamy. 

Zapomniał o pacjentach z Kóz

W sierpniu doszło do sytuacji, w której kierowca... zapomniał o pacjentach z Kóz, którzy na własną rękę musieli dotrzeć na dializę. Innym razem - z powodu zgłoszonej kolizji - pacjentów odwożono karetką przystosowaną do transportu w pozycji leżącej. Chorzy muszą także długo - nawet półtorej godziny - oczekiwać na transport po dializie do domu (w warunkach przetargu określono, że maksymalny czas oczekiwania to 80 minut). Kierowcy mimo nawigacji mają mylić trasy i adresy pacjentów.

W następstwie skarg szpital przeprowadził kontrolę, ale wczytując się w odpowiedź przekazaną pacjentom, można odnieść wrażenie, że firma była sędzią we własnej sprawie. Przekazane raporty GPS i nagrania z kamer w autach wskazywać mają, że pojazdy „poruszają się w sposób bezpieczny” i nie przekraczają prędkości, co potwierdzili... kierowcy. W firmie doszło do postępowania wyjaśniającego i nie ujawniono, by jakikolwiek pacjent nie otrzymał pomocy.Pojazdy są czyste i sprawne, posiadają wymagane wyposażenie w tym schodki ułatwiające wejście i wyjście.  Opóźnienia zdarzają się sporadycznie i podyktowane są czynnikami zewnętrznymi. Za niewykonanie transportu pacjentów z Kóz szpital naliczył firmie karę.

Jest lepiej, ale dalej długo czekają

O ustosunkowanie się do zarzutów poprosiliśmy firmę Triomed z Lublina. Spółka zapewnia, że posiada wieloletnie doświadczenie w realizacji usług transportu pacjentów na dializy, a aktualnie realizuje kilkadziesiąt takich umów, „w pełni profesjonalnie i należycie”. Potwierdzono nam, że szpital zwrócił się z pismem dotyczącym sposobu realizacji umowy, na które udzielono wyczerpującej odpowiedzi po przeprowadzonej wnikliwej kontroli wewnętrznej. - Spółka mając na uwadze dobro pacjentów na bieżąco monitoruje przebieg realizacji umowy i udziela stosownych szkoleń pracowników, aby obsługa była realizowana zgodnie z umową i przepisami prawa, a kierowcy i pojazdy realizujące usługę zapewniały bezpieczne, higieniczne i wygodne warunki przewozy. Triomed deklaruje poszanowanie praw pacjenta.

Pacjenci, z którymi rozmawialiśmy, potwierdzają, że po ostatniej kontroli i spotkaniu z dyrekcją, kierowcy jeżdżą ostrożniej. Ale wciąż problemem jest czas oczekiwania na transport po dializie. - Po zabiegu źle się czujemy i chcemy jak najszybciej być w domu, by się położyć, a czekamy godzinę. Poprzedni wykonawca miał takie same warunki, ale było to tak zorganizowane, że jechaliśmy zaraz po dializach - mówi nam jedna z pacjentek, która jeździ na dializy od kilku lat. - My kończymy, a oni jeżdżą po kolejną zmianę - dodaje druga z kobiet, która przekonuje, że winna jest organizacja pracy kierowców i ich nieznajomość miasta.

Muszą pozostać pod kontrolą personelu

Anna Szafrańska, rzecznik prasowa Szpitala Wojewódzkiego w Bielsku-Białej zapewnia, że placówka na bieżąco monitoruje jakość usługi realizowaną przez wykonawcę. Po spotkaniu z dyrekcją, do którego doszło początkiem września, placówka nie otrzymał już żadnych skarg, a ponadto przeprowadzono wśród pacjentów dializowanych ankiety dotyczącej oceny jakości świadczonej usługi transportu.

Rzecznik odnosi się do długiego czasu oczekiwania na transport po dializie. - Pacjenci po zakończonej hemodializie i wykłuciu, muszą pozostawać co najmniej pół godziny pod obserwacją personelu medycznego, aby wykluczyć możliwość wystąpienia krwawienia z naczynia krwionośnego lub pogorszenia samopoczucia. Wykłucie pacjentów wożonych tym samym transportem nie odbywa się w tej samej minucie.

- Niezależnie od podmiotu wykonującego usługę czas realizacji transportu uwarunkowany jest koniecznością zachowania procedur medycznych i zawsze trwał ok. godziny. Oczywiście, w przypadku gotowości do transportu wszystkich przewożonych wspólnie pacjentów, może się odbyć wcześniej. W tym zakresie nie obserwuje się zbędnego oczekiwania ponad konieczny czas wynikający z procedur medycznych oraz logistyki. Zgłoszone sytuacje dotyczące braku pomocy pacjentom ze strony kierowców w dotarciu do miejsca zamieszkania zostały wyjaśnione, a aktualnie nie otrzymaliśmy zgłoszenia, aby takie sytuacje się powtórzyły. Dotyczy to również osób poruszających się na wózkach - dodaje Anna Szafrańska.

- Szpital na bieżąco monitoruje jakość świadczonej usługi i nie stwierdza w tym zakresie nieprawidłowości, za wyjątkiem sytuacji opisanej powyżej. Należy nadto wskazać, że ostatnio do szpitala wpłynęły podziękowania od pacjenta dializowanego za realizowaną usługę transportu - mówi rzecznik.

Bartłomiej Kawalec
[email protected]