Protokół rozbieżności po długich rozmowach. Los lasów wokół Bielska-Białej w rękach minister
Brakiem porozumienia i sporymi rozbieżnościami zakończyły się prace zespołu ds. lasów społecznych wokół Bielska-Białej. Jak przekazuje strona społeczna, podczas ostatniego spotkania nie udało się dojść do porozumienia z leśnikami, bo ci chcieli spełnić tylko część ich oczekiwań i ograniczyć wycinkę na mniejszym obszarze. Teraz decyzję w sprawie lasów społecznych wokół miasta podejmie ministerstwo.
We wtorek, 12 listopada odbyło się ostatnie spotkanie zespołu, który powołany został na wniosek wiceministra klimatu Mikołaja Dorożałę. Jak dowiaduje się portal, nie wypracowano porozumienia ani co do obszaru proponowanych lasów społecznych, ani w kwestii zmiany sposobu gospodarowania lasem.
Społecznicy i samorządowcy zgodni
- Mimo wcześniejszych rozmów i próby kompromisu. Tylko nieliczni leśnicy, w półsłówkach, dostrzegali potrzebę proponowanej przez nas zmiany. Wygląda na to, że Lasy Państwowe nie są jeszcze na nią gotowe w całości, zarówno na poziomie lokalnym jak i ogólnopolskim - przekazała Inicjatywa Las Wokół Miast. Jak dodaje, zarówno strona społeczna, jak i samorządowa przy wsparciu ekspertów wypracowała jednolite stanowisko w sprawie obszaru lasów społecznych wokół Bielska-Białej. Społecznicy oraz władze gmin są zdania, że cały obszar, o którym dyskutowano powinien, uzyskać status lasów społecznych.
- Jedynie propozycja strony leśnej diametralnie odbiega od obszaru oczekiwanego przez pozostałe strony zespołu. Strona społeczna i leśna inaczej wyobrażają sobie troskę i zmiany w konkretnych sposobach gospodarowania na obszarze lasów społecznych. My niezmiennie stoimy na stanowisku, że wyraźna zmiana gospodarki jest niezbędna, zaś strona leśna chce tylko korekt - informują społecznicy.
- Trudny i intensywny okres rozmów, podczas których odbyło się wiele spotkań roboczych i pięć spotkań plenarnych, kończymy z satysfakcją, że daliśmy z siebie wszystko stając jako społecznicy w nierównej walce ze stroną leśną - zasobną w środki i możliwości oddziaływania - dodają organizacje społeczne.
Lasy społeczne w kilku obszarach leśnictw
Dlaczego nie wypracowano porozumienia? Jak przekazuje nam Nadleśnictwo Bielsko, zasadniczym terenem rozpatrywanym pod kątem lasów o dominującej funkcji społecznej był obszar leśnictw: Lipnik, Straconka, Bystra, Kamienica, Wielka Łąka i Jaworze o łącznej powierzchni 5,4 tys. ha. To połowa wszystkich lasów Nadleśnictwa Bielsko. Propozycją wyjściową strony społecznej było objęcie całości rozważanego obszaru lasami o dominującej funkcji społecznej. Ze strony leśnej padła propozycja, aby za lasy o dominującej funkcji społecznej uznać teren powierzchni 2,5 tys. ha - to 47 proc. rozpatrywanego obszaru.
- Nadleśnictwo oparło się na rozpoznaniu terenowym szczególnie intensywnego użytkowania rekreacyjnego zarządzanych lasów z uwzględnieniem istniejącej infrastruktury turystycznej. Jako leśnicy podkreślaliśmy, iż wszystkie zarządzane przez nas lasy pełnią i będą pełniły funkcje społeczne, niezależnie czy zostanie ona uznana za dominującą na danym obszarze - mówi Tomasz Gawęda, rzecznik Nadleśnictwa Bielsko.
Nadleśnictwo ma zróżnicowane podejście
Kolejnym obszarem rozmów były zasady zagospodarowania lasów o dominującej funkcji społecznej. - Tu strona społeczna wyraziła pogląd, iż niemal całość tych lasów powinna zostać wyłączona z jakiegokolwiek gospodarowania, za wyjątkiem cięć sanitarnych wymaganych z punktu widzenia bezpieczeństwa osób i mienia. Ostatecznie strona społeczna przedstawiła propozycję, aby wyłączone z gospodarowania pozostało 90 proc. lasów. W pozostałych zaproponowano dokonanie modyfikacji i ograniczeń gospodarki leśnej lecz bez ich jasnej identyfikacji i opisu - tłumaczy dalej rzecznik prasowy Nadleśnictwa Bielsko.
Jak dodaje, zaproponowano nieco bardziej zróżnicowane podejście. Całkowicie wyłączone z użytkowania miałoby być ok. 315 ha lasu, który został zidentyfikowany jako najcenniejszy przyrodniczo i pokrywał się z proponowanymi do utworzenia rezerwatami przyrody, a także obejmował obszary źródliskowe rzeki Białej oraz sąsiedztwo zbiornika Wapienica. To mniej niż 6 proc. tego, co chcieli społecznicy.
Nadleśnictwo przedstawiło swoją propozycję obszaru objętego ograniczeniem użytkowania polegającego na zaniechaniu cięć rębnych i dopuszczeniu pozyskania sanitarnego oraz cięć pielęgnacyjnych. Obejmowałby przede wszystkim lasy w bezpośrednim sąsiedztwie zwartej zabudowy i wzdłuż szlaków.
Ostateczna decyzja w rękach ministerstwa
Na pozostałym obszarze proponowanym jako lasy o dominującej funkcji społecznej planowano modyfikacje polegające na zmniejszeniu intensywności cięć odnowieniowych o 50 proc. i powiązanym z tym wydłużeniem okresu odnowienia, a także trzykrotnym zwiększeniu powierzchni kęp starodrzewia pozostających do naturalnego rozpadu, zapewniających zwiększanie ilości martwego drewna, a także udziału późnych stadiów rozwojowych lasów, co ma wpływ na stworzenie warunków sprzyjających ochronie gatunków.
- Takie podejście miało na celu uwzględnienie przepisów ustawy o lasach, które znalazły potwierdzenie we wnioskach uzgodnionych w trakcie Ogólnopolskiej Narady o Lasach, których przesłaniem jest fakt, iż lasy mają pełnić jednocześnie wszystkie funkcje i nawet w przypadku, kiedy jedna z funkcji dominuje, nie oznacza to, iż inne funkcje mogą zostać zaniechane - dodaje rzecznik Tomasz Gawęda.
Teraz decyzję w sprawie tego, jak ostatecznie będzie wyglądał las społeczny wokół Bielska-Białej podejmie Ministerstwo Klimatu i Środowiska po zapoznaniu się z przebiegiem procesu i podjętymi wnioskami.
Adam Kanik
[email protected]
Oceń artykuł:
27 22