W niedzielę w masywie Szyndzielni trwały poszukiwania 11-latka, który miał zaginąć poszukując młodszego brat - takie informacje przekazała Komenda Miejska PSP w Bielsku-Białej. W środę policja przedstawiła zupełnie inny opis wydarzeń.

Do zdarzenia doszło w niedzielę ok. godz. 16.45. Jak informowała KM PSP w Bielsku-Białej, strażacy zgłoszenie otrzymali od dyżurnego policji z prośbą o pomoc w poszukiwaniu nieletniego, który zgubił się w lesie w masywie Szyndzielni. Na miejsce natychmiast zadysponowano jednostki PSP oraz OSP.

Po dojeździe na miejsce służby otrzymały informację, że grupa turystów schodząc pomiędzy schroniskiem a górną stacją kolejki na Szyndzielni, zorientowała się, że nie ma wśród nich młodszego dziecka, a na jego poszukiwania wysłano jego 11-letniego brata. Po pewnym czasie trzylatek samodzielnie dołączył do grupy, natomiast utracono kontakt ze starszym dzieckiem - tak wydarzenia opisywała KM PSP.

Teren poszukiwań został podzielony na mniejsze obszary i rozpoczęto poszukiwania. Strażacy na quadach przeszukiwali szlak czerwony, zielony i niebieski. Po kilkudziesięciu minutach koordynator działań poszukiwawczych otrzymał informacje za pośrednictwem WCPR od turysty, który napotkał 11-latka na szlaku prowadzącym na Dębowiec. Ratownicy GOPR udali się na miejsce i potwierdzili, że jest to poszukiwany chłopiec. Nie odniósł obrażeń, nie wymagał pomocy medycznej. Został przekazany rodzicom.

Podane we wtorek informacje przez KM PSP w Bielsku-Białej były niedokładne. Jak mówi st. sierż. Sławomir Kocur, oficer prasowy bielskiej policji, młodsze dziecko miało 7, a nie 3 lata. Matka z dwójką dzieci schodziła szlakiem z Szyndzielni na Dębowiec. Dzieci wyprzedziły matkę, która straciła ich z pola widzenia.

Gdy matka dotarła do 11-latka, usłyszała, że młodszy brat pozostał w schronisku. Wróciła po niego, a starszy syn miał poczekać na polanie Kamienickiej. Nie posłuchał matki i kontynuował zejście. Odnaleźli go turyści. - Kobieta była trzeźwa. W związku ze sprawą nie prowadzimy żadnych działań - mówi policjant.

bb

Zdjęcie: st. ogn. Krzysztof Suwaj/KM PSP w Bielsku-Białej