W czasie wrześniowych powodzi ucierpieli mieszkańcy gminy Czechowice-Dziedzice zamieszkujący tereny wzdłuż rzeki Iłownica, które przebrała przez wał. Teraz pytają, dlaczego władze pozwalają się budować na terenach zagrożonych zalaniem?

Nasz rozmówca kilkanaście miesięcy temu postawił dom w rejonie ulic Wierzbowej i Waryńskiego w Czechowicach-Dziedzicach. W czasie wrześniowej powodzi woda sięgała tu nawet 1,5 m wysokości. Przyznaje, że przyciągnęła go przede wszystkim cena - działka kosztowała nieco mniej niż średnia w gminie.

- Kiedy emocje opadły, zacząłem zastanawiać się nad tym, czy dobrze zrobiłem, decydując się na budowę w tym miejscu. Z jednej strony mam do siebie trochę pretensji, bo wiedziałem, że teren ma swoją specyfikę. Z drugiej strony, muszę przyznać, że pretensje mam również do władz gminnych i powiatowych. Skoro pozwalają na budowę domów na terenach zalewowych i oznaczają je w planach jako mieszkalne, to powinni także zadbać o odpowiednią infrastrukturę zabezpieczającą mieszkańców - słyszymy od mieszkańca terenu.

Więcej na ten temat pisze „Kronika Beskidzka”. Nowe wydanie tygodnika jest już w sprzedaży, e-wydanie TUTAJ.

ak