W całym kraju rośnie liczba zwolnień lekarskich wśród funkcjonariuszy policji. Akcja pod kryptonimem „Lucyna”, czy potocznie „psia grypa”, dotarła także do Bielska-Białej. Nieoficjalnie na zwolnieniu jest nawet kilkudziesięciu policjantów.

Od kilku dni w całej Polsce policjanci masowo przedkładają zwolnienia chorobowe. W ten sposób protestują i chcą wymusić zmiany w finansowaniu policji. Akcja protestacyjna dotarła także do Bielska-Białej. W bielskim garnizonie pracuje ponad 630 funkcjonariuszy. Z naszych informacji wynika, że w sobotę na służbie brakować miało kilkudziesięciu osób. Sporo zwolnień posypało się m.in. w ruchu drogowym.

- Ciągłość służby jest zachowana. Nie dochodzi do sytuacji, w których policja nie spełniałaby swoich statutowych celów - zapewnia st. sierż. Sławomir Kocur, p.o. oficera prasowego Komendy Miejskiej Policji w Bielsku-Białej. - Nie zaprzeczam, że w ostatnich dniach wzrosła liczba funkcjonariuszy, którzy przebywają na zwolnieniach lekarskich. Ilość patroli pozostaje jednak bez zmian. Do zadań tych delegowani są policjanci z innych komórek - kryminalnej, przestępczości gospodarczej czy wykroczeń - zapewnia.

Bielska policja oficjalnych liczb na temat absencji chorobowej podawać jednak nie chce. 

bak