Miasta nie stać, by wspomóc Lipę? Polska Stolica Kultury 2026 może stracić legendarny festiwal
Trzy tygodnie temu kilkudziesięciu uzdolnionych młodych autorów odebrało nagrody w Lipie - najstarszej imprezie literackiej w Polsce. Wielkie święto zepsuła informacja, że najprawdopodobniej jest to ostatnia edycja tego prestiżowego wydarzenia. - Od czasów prezydenta Krywulta miasto daje nam taką samą kwotę. Nie się się zrobić Lipy z takim rozmachem, bez pieniędzy - gorzko przyznaje dyrektor Irena Edelman. Czy miasta z blisko 2-miliardowym budżetem nie stać na większe wsparcie?
To była kolejna edycja najstarszej, trwającej nieprzerwanie, imprezy literackiej dla dzieci i młodzieży w Polsce. Minęło już ponad 40 lat od pierwszego finału wówczas Wojewódzkiego Przeglądu Dziecięcej i Młodzieżowej Twórczości Literackiej Lipa, który pod patronatem prezydenta Bielska-Białej organizuje Spółdzielnia Mieszkaniowa Złote Łany. Wspiera m.in. Miejski Dom Kultury i spółka miejska Aqua.
Zmiany w spółdzielni i niedostatki finansowe
Od czerwca 1983 roku imprezę organizuje dyrektorka Spółdzielczego Centrum Kultury BEST Irena Edelman, która wymyśliła Lipę wspólnie z Janem Pichetą. Od ponad dwóch dekad patronami przeglądu są kolejni prezydenci Bielska-Białej. Lipa była dotąd jedynym konkursem, w którym przyznawano sto głównych i równorzędnych nagród już w poprzednich latach, ze względu na inflację liczbę laureatów ograniczono. Wielkie święto młodych literatów zepsuła informacja, że 42. edycja Lipy była jej ostatnią.
Takie słowa padły z ust Ireny Edelman. Dlaczego? - Na radzie nadzorczej spółdzielni usłyszałam, że od czerwca BEST ma połączyć swoją siedzibę z Fundacją Aktywności Społecznej Złote Łany. To z powodu oszczędności. Stracimy większość pomieszczeń i dwa etaty. Pomijając już, że fundacja prowadzi zupełnie inny profil działania, to tak się nie da funkcjonować. Przecież to nie tylko Lipa, ale szereg działań i aktywności kulturalnych dla mieszkańców największego osiedla w Bielsku-Białej. Zostanie mi tylko biuro i duża sala. Tak się nie da robić największego konkursu literackiego w Polsce - mówi dyrektor.
Jej zdaniem, najlepsze czasy Lipy już minęły. Nie chce by Spółdzielcze Centrum Kultury BEST stało się jedynie świetlicą do spędzania czasu wolnego. Ponadto finansowanie Lipy jest zbyt niskie, a w planach jest dodatkowe cięcie kosztów. - Od czasów prezydenta Krywulta miasto daje nam taką samą kwotę. Nie się się zrobić Lipy z takim rozmachem, bez pieniędzy, a sponsorów wielu nie mamy - dodaje.
Urzędnicy zarzekają się, że nic nie wiedzieli
Jak mówi, jeśli rzeczywiście spełni się to, że BEST będzie musiał podzielić się siedzibą, to ona zrezygnuje z funkcji dyrektora. Nie będzie organizować kolejnych edycji Lipy. Szkoda byłaby ogromna. To jedyny taki festiwal w Polsce. - Ja tego nie robię dla siebie, nigdy nie robiłam. Zawsze robiłam to dla ludzi - mówi.
Pomoc obiecał jej m.in. muzyk Czesław Mozil. My zaś zapytaliśmy urzędników, czy Lipa mogłaby liczyć na większe wsparcie miasta. - Nie otrzymaliśmy żadnej oficjalnej informacji, nikt się do miasta nie zwrócił. Ale inicjatywa jest cenna i trzeba ją pielęgnować - mówi naczelnik Przemysław Smyczek.
- Ja też dowiedziałem się o sprawie dopiero w piątek. Wspieramy wydarzenie od kilku lat jako główny sponsor, ale to nie my jesteśmy organizatorem. Uważam, że musimy się spotkać, poznać więcej szczegółów i coś wspólnie ustalić. Byłoby szkoda, bo to jeden z najstarszych konkursów w Polsce - mówi z kolei Adam Ruśniak, zastępca prezydenta Bielska-Białej, który w mieście zajmuje się sprawami kultury.
Jan Picheta, współtwórca Lipy, na zapas się nie zamartwia. - Zawsze widzę przyszłość optymistycznie. To nie może się skończyć, bez względu na to, jakie będą problemy. Czy to ze spółdzielnią, czy z miastem. Kiedyś sobie policzyłem, ile osób przez te wszystkie lata uczestniczyło, było zaangażowanych w Lipę. Wyszło mi coś koło 30-40 tys. Które wydarzenie przyciąga od lat tyle osób? Lipa była, jest i będzie - mówi.
Adam Kanik
[email protected]
Oceń artykuł:
22 31
PiS kradł państwową kasę na partyjne pikniki, ale ekipa Klimaszewskiego niczym się od nich nie różni.
No i to jest takie właśnie gadanie... "Dopuszczanie opcji". Mam w nosie "opcje". Wybory samorządowe, to nie powinna być polityka partyjna. W przypadku prezydenta powinno być to głosowanie na osobowość. Na organizatora, na człowieka, który ma pomysł na miasto. Pomysł na zapewnienie miastu dochodów, a mieszkańcom miejsc pracy. Stosunek do aborcji, ilości płci, Donalda Trumpa i KK, nie ma tu żadnego znaczenia.
Do tej pory wszyscy dryfowali na Fiacie, górach i Małym Wiedniu. Góry nie wystarczą, Mały Wiedeń nie ma żadnego znaczenia, a Fiat i spółka się zwinęli. Potrzebny jest nowy pomysł na miasto, a nie jest nim deweloperka i kolejna podwyżka opłat za parkingi.
BTW: podobno właśnie teraz prowadzone są konsultacje w sprawie nowych stawek. Było tu co o tym?
Ciekawe czy są już plany odnośnie kolejki na Kasprowy..
Już we wszystkich wyborach znajdujemy się w pułapce i głosujemy na miernotę, by nie dać wygrać innej miernocie.