Sentymentalne podróż czerwonym tramwajem. Przywołuje wspomnienia starszego pokolenia
Obraz z czerwonym tramwajem, który wśród starszych bielszczan wzbudza olbrzymi sentyment, zwyciężył w konkursie i podziwiać można go w kawiarni mieszczącej się w Centrum Seniorów. Jego autorem jest malarz-amator Leszek Henryk Dryja, który inspiruje się twórczością Juliana Fałata. - Babcia i dziadek jeszcze przed wojną mieszkali w Bystrej i rzecz jasna mieli kontakt z Fałatem - wspomina artysta.
- Łącznie podarowałem trzy obrazy Centrum Seniora, a teraz czwarty, ostatnio nagrodzony, z tramwajem i Wzgórzem w roli głównej w tle - mówi autor. Nagrodzony niedawno obraz autorstwa Leszka Henryka Dryji w konkursie malarskim można podziwiać w kawiarni w Centrum Seniora w Bielsku-Białej.
Obraz, który przywołuje wspomnienia
Elżbieta Rosińska, przewodnicząca Rady Seniorów w Bielsku-Białej, wspomina. - Tematem konkursu były sploty seniorów z miastem, a ten słynny czerwony tramwaj splata się z naszymi wspomnieniami, sentymentami i miłością do tramwaju. Obraz z czerwonym tramwajem zwyciężył dzięki sentymentom starszych bielszczan. Akwarela pana Leszka zatrzymała i utrwaliła kadr przywołany z ich pamięci. Wspomniany obraz urzekł tramwajem również jury konkursowe. I choć słynne tramwaje już dawno zniknęły z panoramy naszego miasta, to tęsknota pokolenia seniorów za nimi wciąż jest ogromna.
Leszek Henryk Dryja jest rozpoznawalny nie tylko wśród znawców wytrawnego malarstwa, ale od jakiegoś czasu wśród członków Centrum Seniora. Niektórzy kojarzą wspomnianego artystę przez pryzmat spotkania ze Zbigniewem Preisnerem, który kilka lat temu zawitał na spotkanie promocyjne Kalendarza Beskidzkiego do byłego już Klubu Nauczyciela. Malarz-amator w prezencie przekazał światowej sławy kompozytorowi akwarelę z bielskimi Podcieniami, w których sąsiedztwie Preisner spędzał dzieciństwo.
Miłość odżyła po jesiennym spacerze
Dlaczego akwarela? - Wszystko zaczęło się od Fałata... Babcia i dziadek jeszcze przed wojną mieszkali w Bystrej i rzecz jasna mieli kontakt z Julianem Fałatem. Nawet byli w posiadaniu jego obrazów, a ja jakoś tak przy twórczości Fałata już zostałem, bo ta akwarela wciąż mnie fascynuje. Dlatego przez osiem ostatnich lat amatorsko maluję i nie chwaląc się, udało mi się zdobyć kilka nagród i wyróżnień w licznych konkursach miejscowych i ogólnopolskich. Miłość do malarstwa akwarelowego nieustannie trwa aż do tej pory.
- Pamiętam jak w 1957 roku, w ramach konkursu otrzymałem wyróżnienie i album z malarstwem Fałata. Książka dla wówczas młodego chłopaka była zachwycająca. Mówiąc krótko, już wtedy zakochałem się w malarstwie Fałata - komentuje autor konkursowego obrazu. Nasz rozmówca podkreśla, że wcześniej miał krótki incydent w liceum plastycznym, a po dwóch latach zmienił kierunek swoich działań.
Do malarstwa powrócił kilka lat temu za namową wnuka. Chcąc odciągnąć młodzieńca od nowinek technologicznych, zachęcał do zamiany komputera na pędzel. Pewnego dnia po jesiennym spacerze i bogatej kolekcji plenerowych fotografii, miłość do sztuki nie narodziła się w chłopcu, lecz w dziadku. - Odżyły młodzieńcze pasje malarskie i musiałem zaopatrzyć się w niezbędne materiały. Jednym słowem malarstwo akwarelowe stało się moim głównym zajęciem na emeryturze - mówi Dryja.
Sentyment do czerwonego tramwaju
Dlaczego akurat czerwony tramwaj został tematem zwycięskiej akwareli? - Dla bielszczan, którzy mieszkali wzdłuż linii tramwajowej 1 i 2, to była podstawowa forma komunikacji. Dojeżdżałem czerwonym tramwajem do „plastyka”, który wówczas mieścił się na zamku. Wysiadałem na przystanku Żwirki i Wigury, a czasami na Wzgórzu i udawałem się w kierunku ulicy Schodowej do liceum - z sentymentem podkreśla Dryja.
Pewnie z tego też powodu słynna ulica Schodowa, która później pojawiła się na płótnie, otrzymała przed czterema laty nagrodę na Konkursie Malarstwa Nieprofesjonalnego im. Ignacego Bieńka w MDK.
- Wzgórze to był kluczowy przystanek czerwonego tramwaju numer 1, a parafrazując „jedyne czego mi żal” w nawiązaniu do piosenki Janusza Laskowskiego, którą śpiewała Maryla Rodowicz, „Kolorowe jarmarki”, „jedynego, co mi żal, tamte lata, co minęły”, a mnie jest żal tych tramwai, tak jak i wielu innym osobom w Bielsku-Białej wciąż jest ich żal... Dlatego to wspomnienie chciałem uwiecznić na moim obrazie, czyli przystanek na Wzgórzu i tramwaj 1, którym dojeżdżałem do szkoły - dodaje Leszek Henryk Dryja.
Małgorzata Irena Skórska
[email protected]
Oceń artykuł:
95 8