Sala sesyjna na spotkanie z udziałem Rafała Trzaskowskiego została udostępniona prezydentowi Warszawy za darmo, bo gościł w Bielsku-Białej na zaproszenie Jarosława Klimaszewskiego. Ratusz nie ujawnia, kto i ile zapłacił za telebim.

Niespełna dwa tygodnie temu do Bielska-Białej przyjechał Rafał Trzaskowski. Spotkał się z mieszkańcami i - oficjalnie - rozmawiał na tematy związane z samorządnością i bezpieczeństwem. Nie trzeba specjalnej przenikliwości, by uznać, że wizyta prezydenta Warszawy w naszym mieście związana była z rozpoczynającym się wyścigiem o fotel prezydenta Polski. Wybory już w maju, nieformalna kampania już trwa.

Wizyta wiceprzewodniczącego PO w Bielsku-Białej nie wszystkim przypadła do gustu. Szereg pytań o kwestie organizacyjne złożyły radne PiS - Małgorzata Chrząszcz, Karolina Lewkowicz i Aleksandra Woźniak.

Czytaj: Miasto wsparło finansowo Campus Polska Przyszłości. Wziął w nim udział m.in. premier Tusk

- Uprzejmie prosimy o informację na temat warunków wynajęcia sali Rafałowi Trzaskowskiemu, który był organizatorem spotkania z mieszkańcami Bielska-Białej. Pragniemy dowiedzieć się, jaka kwota zasiliła lub zasili kasę miejską? Na jakich warunkach został wynajęty plac Ratuszowy lub jego fragment? Czy użyty podczas eventu telebim jest własnością miasta? Czy w organizacji (...) brali udział pracownicy Ratusza? - pytały i prosiły o udostępnienie umowy i trzech innych przykładowych umów za wynajem sali sesyjnej.

W odpowiedzi wiceprezydent Adam Ruśniak poinformował, że Rafał Trzaskowski przebywał w naszym mieście na osobiste zaproszenie prezydenta Jarosława Klimaszewskiego, a jego spotkanie z samorządowcami z naszego regionu oraz mieszkańcami nie miało charakteru „prywatnego eventu”.

- Ani sala sesyjna, ani plac Ratuszowy nie były nikomu wynajmowane, a co za tym idzie nie wpłynęły z tego tytułu do budżetu miasta żadne środki finansowe - brzmi odpowiedź. Czytamy w niej także, że telebim wykorzystany podczas wydarzenia nie był własnością Ratusza, a w wydarzeniu brali udział urzędnicy.

Z odpowiedzi wiceprezydenta Ruśniaka nie dowiadujemy się, czyją własnością był telebim. Podobne urządzenie ma BCK, ale ustaliliśmy, że nie było to ekran należący do instytucji kultury. Jak ustalił portal, telebim został wynajęty w prywatnej firmie, a koszt tej usługi wyniósł ponad 12 tysięcy złotych. Miasto nie tylko nie zarobiło na wynajmie sali sesyjnej, ale z publicznych środków dołożyło do wydarzenia.

ak, bak