Szpital Wojewódzki w Bielsku-Białej ograniczył do minimum planowane przyjęcia i zabiegu na chirurgii i oddziałach internistycznych. To następstwo częściowego zawieszenia działalności Szpitala Żywiec. W minionym tygodniu zebrała się rada społeczna bielskiej placówki, która dyskutowała na temat coraz trudniejszej sytuacji w szpitalu. W niedzielny wieczór na podjeździe do SOR oczekiwała długa kolejka karetek, podobnie jak miało to miejsce w trakcie pandemii koronawirusa.

Coraz gorsza sytuacja w Szpitalu Wojewódzkim w Bielsku-Białej ma miejsce od kilku tygodni. Szpital Żywiec początkiem października zawiesił działalność dwóch oddziałów chirurgicznych oraz oddziału wewnętrznego z pododdziałem nefrologii. W zakresie zawieszonych oddziałów nie działa także izba przyjęć. 

Dyrekcja kontra minister zdrowia

To jedyny szpital współpracującym z NFZ, który realizuje świadczenia w trybie hospitalizacji pełnej na terenie powiatu żywieckiego, w którym mieszka ponad 150 tys. osób. Powodem częściowego zawieszenia działalności był brak obsady lekarskiej. Odejścia spowodowane były utratą płynności finansowanej ze względu na braku płatności nadwykonań przez NFZ. Szpital wyliczał, że w tym roku to ok. 38 mln zł. 

- Mówiąc językiem ekonomicznym, (szpital- red.) przeinwestował. Kapitał zagraniczny uznał, że na ochronie zdrowia chyba można w Polsce zarabiać - odpowiadała na zarzuty minister zdrowia Izabela Leszczyna podając przykład, że 40 proc. pacjentów na zabiegi kardiologiczne jest spoza powiatu żywieckiego. 

- Szpital wykonuje zabiegi wysoko wycenione, wysokospecjalistyczne, kardiochirurgiczne, chociaż w ogóle nie ma kontraktu na kardiochirurgię, a kontraktu nie ma dlatego, że konsultant wojewódzki uznał, że jest szpital 20 km dalej, wysokospecjalistycznych w Bielsku-Białej i tam ta kardiochirurgia jest - mówiła.

Cierpią pacjenci z Bielska-Białej

Zarzuty odpierała dyrekcja Szpital Żywiec podając, że na prawie 13,5 tys. hospitalizacji w 2023 roku na kardiologii leczonych było 2224 pacjentów. Pozostała część są to hospitalizacje w ramach chirurgii ogólnej, ortopedii, interny, pediatrii, ginekologii i położnictwa. - Szpitale są po to, aby wykonywać takie zabiegi, jakich wymaga pacjent - odpowiadała na słowa minister dyrektor Małgorzata Świątkiewicz.

Na sytuacji w Żywcu od kilku tygodni cierpią pacjenci z naszego miasta. Chorzy z powiatu żywieckiego kierowani są przez dyspozytorów do Bielska-Białej Cieszyna, Suchej Beskidzkiej i Pszczyny. Z kolei pacjenci indywidualni najczęściej zgłaszają się do SOR pod Szyndzielnią. W niedzielny wieczór na podjeździe dla karetek z przekazaniem pacjentów oczekiwało pięć zespołów ratownictwa medycznego.

- Napływ pacjentów jest nie tylko związany z sytuacją szpitalu w Żywcu, ale także ogólną sytuacją w Bielsku-Białej i powiecie, związaną z zapadalnością na choroby - mówi rzecznik Anna Szafrańska, wskazując, że rozpoczął się sezon grypowy, a przez to dochodzi do powikłań u chorych, którzy trafiają do szpitala.

Szpital Wojewódzki w Bielsku-Białej ograniczył już planowane przyjęcia na chirurgii i oddziałach internistycznych. W czwartek na wniosek dyrektor Sabiny Bigos-Jaworowskiej zebrała się rada społeczna placówki. Tematem posiedzenia była trudna sytuacja w placówce i brak miejsc na niektórych oddziałach.

Bartłomiej Kawalec
[email protected]