Mieszkaniec nie wytrzymał i przyszedł do Ratusza. Krytykował remonty i paraliż miasta
Na niedawnej sesji Rady Miejskiej sporo było wypowiedzi mieszkańców, którzy poruszali problemy obecne w mieście. Wśród nich był także pan Zdzisław, który z mównicy w ostrych słowach skrytykował trwające remonty i powodowane przez nie utrudnienia. Zastępca prezydenta początkowo nie wiedział, co odpowiedzieć.
Pan Zdzisław na początku wystąpienia zwrócił się do władz miasta z pytaniem, czy kontrolują realizację remontów dróg w Bielsku-Białej. Jak twierdzi, pytanie wzięło się stąd, że miasto jest sparaliżowane. Wymienił wszystkie trwające w mieście remonty. - To po prostu koszmar - skwitował.
Mieszkaniec służy pomocą
- Przejeżdżając w pobliżu remontowanego wiaduktu (w ciągu ulicy Kwiatkowskiego - red.) na placu budowy spotkałem raptem dwóch pracowników, którzy stali i rozmawiali. Czy miasto mogłoby się zainteresować tym, co się dzieje za nasze pieniądze? - pytał. Jego zdaniem, to wynik złej organizacji. - Można zdyscyplinować. Jeżeli miasto nie wie jak, to służę pomocą. To, co się dzieje, wzywa o pomstę i to solidną - zakończył.
Wiceprezydent Kamiński wydawał się być w lekkim szoku. Chwilę zajęło, zanim zebrał myśli. - Mam wrażenie, że u pana życie jest troszkę prostsze. Z tymi remontami to jest tak, że jako mieszkańcy innej dzielnicy jesteśmy bardzo zainteresowani tym, żeby prace trwały najlepiej 24 godziny na dobę. Niejednokrotnie takie próby podejmujemy, tylko że spotykamy się wtedy z dwoma aspektami - wyjaśniał.
- Po pierwsze, firmy wprost mówią, że nie będą pracowały na dwie zmiany. Nie mają zainteresowanych pracowników. Oni mają rodziny, dla nich to jest codzienna praca, więc nie podchodzą do tego na zasadzie zróbmy szybciej, to będzie świetnie. A po drugie mieszkańcy okolicznych domostw protestują, nie życząc sobie ,żeby po pewnej godzinie te pracy były wykonywane. My ten interes społeczny musimy godzić.
Szybciej się nie da, bo jest linia
Zastępca prezydenta wspomniał także o kwestii objazdów. Dokładniej o tym, że miasto planując roboty, stara się wprowadzać rozwiązania, które pozwolą na prowadzenie prac i użytkowanie przestrzeni. - Jeżeli prowadzi się roboty przy pełnym obłożeniu drogi, to one siłą rzeczy się wydłużają. Takie są realia.
Mieszkaniec nie dał się przekonać. - Panie prezydencie, spotyka się praktyk, który realizuje plany inwestycyjne z teoretykiem, który nimi zarządza. Nie znalazłem osób mieszkających na wiadukcie, więc dłuższa praca jest możliwa. Problem jest w logistyce i organizacji prac. Jeżeli będzie inspektor, który będzie się pojawiał na budowie, to będzie dobrze. Jeśli pracownicy mają pracować osiem godzin, to niech pracują, a nie przebywają w pomieszczeniach socjalnych. Toż to za najgłębszej komuny tak nie było. Jeżeli na potężnej budowie pracuje jedna koparka, to jak ona ma przerzucić wagony kruszywa? - nie dawał za wygraną.
- U pana naprawdę życie łatwiej płynie, ale wynika to z pana niewiedzy - nie dawał za wygraną wiceprezydent Kamiński. - W przypadku remontu ulicy Kwiatkowskiego, PKP ma na dole czynną linię kolejową. Prace mogą być prowadzone tylko kilka godzin dziennie. W innym przypadku linia kolejowa musiałaby być zamknięta, wykonywane objazdy zastępcze itd. My rozliczamy wykonawcę z czasu wykonania pracy, a nie z tego czy jego pracownik poszedł zjeść, czy załatwić potrzebę fizjologiczną - przekonywał urzędnik.
Prezydenta też korki irytują
Wreszcie głos zabrał prezydent. - Też jak stoję w korku, to się wkurzam i to mnie u pana nie dziwi. Robimy remonty dla mieszkańców. Walczymy o środki zewnętrzne, przychodzą pieniądze i terminy realizacji. Czasami jest tak, że rozpoczynają się w kilku sąsiednich punktach. Mamy kontrakty z wykonawcami na realizację zadania. Od dyscyplinowania pracowników i ich organizacji nie jesteśmy my. Czasami są opóźnienia, czasami wychodzi coś, jak się wykopie. To jest nieprzewidywalne - mówił Jarosław Klimaszewski.
- Dopóki będą remonty, tak długo będą utrudnienia. Generalnie inwestycje jak się kończą, są doceniane przez mieszkańców i mam nadzieję, że wybaczają nam te trudności w trakcie ich realizacji. Jak są inwestycje to są utrudnienia. To jest też rozwój miasta. Inaczej się nie da - skwitował prezydent Klimaszewski.
ak
Oceń artykuł:
134 66
Bezczelność i impertynencja wypowiedzi wiceprezydenta przekroczyła wszelkie granice.