Wciąż ponad 2 mln zł pożyczek, w tym wobec innej miejskiej spółki, ma Podbeskidzie. Klub nie reguluje na czas wynagrodzeń, a dług wobec BBOSiR to ponad 460 tys. zł! Zysk wypracowany w ostatnim bilansie był możliwy tylko dzięki zwiększeniu miejskiej dotacji. Prezes spółki Krzysztof Przeradzki dziś pojawić ma się w Ratuszu. 

Gdy kilka dni temu wystąpiliśmy do spółki o przedstawienie sprawozdania finansowego, Krzysztof Przeradzki nie chciał ujawnić dokumentów naszej redakcji. Zasłaniał się faktem, że bilans badany jest przez biegłego rewidenta i dopiero później zostanie udostępniony w KRS i na stronie internetowej spółki.

Kłamał, bo nie spłacił pożyczek

Poradziliśmy sobie i zdobyliśmy sprawozdanie klubu za ostatni rok obrachunkowy (1 lipiec 2023 - 30 czerwiec 2024). W tym czasie do 6 grudnia prezesem był Bogdan Kłys, później jego obowiązki przejął Przeradzki.

Nie mamy już praktycznie żadnych pożyczek, mamy nikłe, które możemy w każdej chwili spłacić - zapewniał nas Krzysztof Przeradzki w połowie marca. Kłamał. Jak wynika ze sprawozdania finansowego Zakładu Gospodarki Odpadami w Bielsku-Białej, w marcu klub pożyczył w spółce 1 mln zł.

Dług zabezpieczył wekslem, a pieniądze miał oddać do połowy roku. Według informacji portalu, oddał, ale tylko połowę pożyczonej kwoty. Pozostałą część - 500 tys. zł - spłacić ma do końca roku. 

W ostatnim czasie pojawia się coraz więcej informacji, że klub posiada zaległości nie tylko wobec piłkarzy trenerów akademii, ale nawet wobec pracowników biurowych. Z naszych informacji wynika, że aktualnie zadłużenie wobec BBOSiR przekroczyło już kwotę 460 tys. zł! Zapytaliśmy o to w klubie.

Bez rosnącej dotacji byłaby strata

- Spółka na bieżąco reguluje wszelkie zobowiązania w miarę możliwości finansowych klubu oraz zgodnie z porozumieniem z kontrahentami spółki - odpowiada rzecznik klubu Piotr Kubica. Ze sprawozdania finansowanego jednoznacznie wynika, że klub nie reguluje na czas m.in. wynagrodzeń.

Klub zamknął rok obrachunkowy (1 lipiec 2023 - 30 czerwiec 2024) zyskiem w kwocie blisko 1,6 mln zł (rok wcześniej strata 3,84 mln zł). Złożyło się na to ok. 18,5 mln zł przychodów i 16,9 mln zł kosztów. Uwagę w bilansie zwracają dotacje - te w ostatnim roku obrachunkowym wzrosły do 10,58 mln zł (rok wcześniej zaksięgowano tylko 5,12 mln zł). Gdyby nie rosnące wsparcie miasta, klub znów miałby kilkumilionową stratę.

Spadły zobowiązania krótkoterminowe spółki - z 6,2 do 3,8 mln zł, ale kosztem posiadanych środków pieniężnych i należności krótkoterminowych. Podbeskidzie ma wciąż do spłaty ponad 2,1 mln zł pożyczek.

Dziś po południu prezes Krzysztof Przeradzki ma pojawić się w Ratuszu. Na posiedzeniu komisji budżetu, strategii i rozwoju gospodarczego Rady Miejskiej przedstawiać ma sytuację finansową spółki.

bak