W bielskim samorządzie nie ma bardziej wyrazistej i budzącej tak duże kontrowersje osoby. Jest pomocny i przebojowy, lubi brylować, ale styl „chłopaka z osiedla” coraz bardziej irytuje ludzi z Ratusza. Urósł po wygranych wyborach - mówi wielu z nich.

- Maks budzi skrajne emocje. Albo się go kocha, albo nienawidzi - mówi radny sejmiku Rafał Ryplewicz. - Jest bardzo pomocny i tego mu nie odbieram. Ale niepotrzebnie identyfikuje się z pewnymi osobami - dodaje Krzysztof Jazowy, szef klubu PO. Inni także doceniają jego pracowitość i zdolności organizacyjne. 

Najbardziej krytyczny wobec Prygi jest poseł Przemysław Drabek, który nazywa go „dawnym kolegą”. Radny karierę w PiS budował jednak u boku Stanisława Szweda. - Lojalność w polityce jest bardzo ważna. Zaprzepaścił szansę, bo myślałem, że kiedyś zajmie moje miejsce, ale zawsze chciał iść na skróty - mówi Szwed i nie zaprzecza, że ich drogi rozeszły się, bo Pryga chciał stanowiska dyrektora COS w Szczyrku.

Teraz radny miał obiecane stanowisko rzecznika prasowego Szpitala Wojewódzkiego w Bielsku-Białej, gdy dojdzie do oczekiwanej zmiany dyrektora placówki. Ale temat wydaje się nieaktualny. Podobnie jak sprawa przekazania gruntów przez miasto na rzecz BKS Stal, gdzie powstać miała baza treningowa.

Wszystkie twarze bielskiego radnego Maksymiliana Prygi przedstawia czwartkowa Kronika Beskidzka. Nowe wydanie lokalnego tygodnika jest już dostępne w sprzedaży. E-wydanie można kupić - TUTAJ.

bak