Były plany i rozmowy, powstały grube tomy opracowań. A jednak zbiornik retencyjny na rzece Jasienica w Międzyrzeczu Górnym nie powstał. Tymczasem podczas podtopień i powodzi mógłby uratować dobytek mieszkańców całego regionu.

Plany zbiornika powstały już w latach 70. To wtedy zabezpieczone zostały tereny, które w tamtym czasie w większości użytkowane były przez spółdzielnię produkcyjną RSP Międzyrzecze, a tylko część gruntów była prywatna. - Co podtopienia, co ulewy, co powodzie o tym się mówi. W tym zakresie powstała sterta dokumentów - mówi Janusz Pierzyna, wójt gminy Jasienica. Sprawa nie jest jednak prosta.

Zbiornik Międzyrzecze przewidziany jest na powierzchni 100 hektarów. Gmina nie jest w stanie partycypować w kosztach, a te będą niemałe. Już opracowanie z 2016 roku wskazywało wartość inwestycji na poziomie 185 mln zł. To roboty budowlane, dokumentacja i wykup ziemi, która w całości jest w prywatnych rękach.

Więcej o sprawie pisze „Kronika Beskidzka”. Nowe wydanie tygodnika jest już w sprzedaży. E-wydanie TUTAJ.

aj