Zepsute święto i organizacyjny skandal. Prezes na urlopie, a klub zlekceważył ostrzeżenia policji
To był pokaz nieudolności i lekceważenia zagrożenia, przez który derby Bielska-Białej nie były piłkarskim świętem. Policja o planach BKS wiedziała i ostrzegała jeszcze przed tym, jak zaczęli kupować bilety. W klubie gotowy był plan, by wejściówki anulować, ale z niego zrezygnowano. „Po cichu” pozwolono kibolom Stali zająć tzw. młyn Podbeskidzia, w zamian za wyjście z trybun zaraz po rozpoczęciu mecz. Nikt nie przewidział, że doprowadzi to do eskalacji napięcia. Zaatakowani zostali kibice Rekordu, których pilnował... jeden ochroniarz. Gaz podrażnił dzieci z sektora rodzinnego, a wielu w obawie o bezpieczeństwo nie weszło na trybuny.
Zobacz: Prezydent zażenowany ekscesami pseudokibiców BKS. Oczekuje dymisji radnego
Skandal, kryminał, wielopoziomowa kompromitacja - to najczęstsze słowa po niedzielnych derbach Bielska-Białej. Historyczny, pierwszy taki mecz na szczeblu centralnym, dla wielu zamienił się w koszmar. Aby odpowiedzieć sobie na pytanie, co działo się przy Rychlińskiego, trzeba cofnąć się o dwa tygodnie.
Wszystko rozpoczął jeden transparent
22 września dochodzi do meczu Podbeskidzia z Zagłębiem, a w klatce gości obecni są kibice Stali. Na trybunie wisi transparent: bKS okręgowy klub jeden z wielu. Jesteście fc (fanclub - red.) Sosnowca, nie zgrywajcie bohaterów. Po meczu dochodzi do konfrontacji pseudokibiców, którą kończy „honorowa walka na młode składy”. Wygrywa ją BKS, a przegrani zamieszczają komunikat, który częściowo był im narzucony. Podbeskidzie tłumaczy się, że „tekst, który widniał na transparencie, mówiąc delikatnie, minął się z prawdą”.
.jpg)
Na tym sprawa się nie kończy, bo na horyzoncie są derby Bielska-Białej i okazja, by pokazać, kto rządzi w mieście. Policja plany BKS-u poznała szybko i co najciekawsze, ostrzegła o nich klub, jeszcze nim zaczęły się realizować. Kryminalni już w środę mieli wiedzę, że na derby szykuje się ok. 200-250 kibiców Stali. Kilka godzin później małymi grupami zaczęli kupować bilety na sektory tuż obok tzw. młyna Podbeskidzia.
Klub miał kilka dni, by przeciwdziałać niebezpieczeństwu. Wspólnie z prawnikiem analizowano różne uchwały PZPN, by na przykład anulować bilety kupione przez BKS. Posłużyć do tego miała lista kibiców, jaka zajmowała sektor gości w meczu z Zagłębiem. Wszystko było gotowe, klub miał nawet gotowy komunikat do zamieszczenia na stronie internetowej. Na taki ruch ostatecznie się nie zdecydowano.
Prezes na urlopie, kto rządzi klubem?
Dlaczego? Nie wiadomo. Być może przez fakt, że na urlopie przebywa prezes Krzysztof Przeradzki. Nieobecny na miejscu w tygodniu był także kierownik ds. bezpieczeństwa Lesław Czyż, który przebywał na krótkim urlopie daleko poza miastem i wrócił przed weekendem. O wszystkim był na bieżąco informowany i koordynował działania, ale w zasadzie na żaden drastyczny ruch się nie zdecydowano. Klub miał w pewnym momencie tylko ograniczyć kupno biletów przez BKS i na meczu pojawiło się ponad 100 osób.

Mecz nie był spotkaniem tzw. podwyższonego ryzyka, ale policja do zabezpieczenia zadysponowano takie siły i środki, jakby nim był. Działaniami kierował pierwszy zastępca komendanta miejskiego mł. insp. Grzegorz Jakubiec. Tu trzeba zaznaczyć, że za bezpieczeństwo na obiekcie odpowiada organizator i jego ochrona. Policja wchodzi na obiekt dopiero na żądanie, gdy nie jest w stanie zapewnić porządku.
BKS na mecz wchodzi praktycznie zaraz po otwarciu bram i zajmuje miejsca w tzw. młynie Podbeskidzia. Pojawia się informacja, że kierownik ds. bezpieczeństwa „po cichu” przystał na zajęcie sektora, w zamian za wyjście z trybun zaraz po rozpoczęciu mecz. Działania te nie tylko nie doprowadziły do neutralizacji zagrożenia, ale wzmogły agresję i stały się przyczyną awantury. Nie przewidziano, że na swoje sektory będą chcieli dostać się ultrasi Podbeskidzia, którzy zebrali się na parkingu za trybuną i dążyli do konfrontacji na sektorze. Tam wkroczyła ochrona z tarczami i pałkami, która użyła wobec nich gazu.
Szef klubu prezydenta wśród kiboli
Grupa ponad 100 kiboli BKS ruszyła w kierunku przeciwnika, ale odpuściła, gdy w ruch poszedł gaz. Wywiesili transparent: To Sobie Przesraliście, kilkukrotnie krzyknęli i - zgodnie z ustaleniami - wyszli. - Na trybunie była całkiem mocna ekipa z tzw. bojówki No Ultra 98. To byłoby samobójstwo Podbeskidzia - mówi nam policjant operacyjny. Obecny wśród tłumu był także... radny miejski Maksymilian Pryga.

Równocześnie sfrustrowana grupa zamaskowanych kiboli Podbeskidzia ruszyła na sektor Rekordu, który wcześniej z kibicami Stali skandował „w Bielsku tylko BKS”. - Pilnował ich jeden ochroniarz, próbował ich zatrzymać, ale to była grupa 10-12 osób - mówi osoba widząca całe zdarzenie. W ruch poszły pięści, dochodzi do walki o flagę Rekordu - w światku kiboli zdobycie barw przeciwnika to duży sukces.
Gdy na sektor wpada ochrona, w ruch kolejny raz idzie gaz, wiele osób ucieka w popłochu. Chmura gazu podrażnia wielu kibiców na dalszych sektorach, w tym dzieci. Niektórzy opuszczają obiekt, inni stoją w długich kolejkach, by na niego wejść. - Kompromitacja, to chyba najłagodniejsze słowo, jakiego można użyć. Po takim meczu zarząd powinien zwrócić ludziom pieniądze i podać się do dymisji - piszą kibice.
Policja dotychczas nie zatrzymał żadnego uczestnika awantur w trakcie derbów Bielska-Białej.
Bartłomiej Kawalec
[email protected]
Oceń artykuł:
158 35
Ciekawe czy Pryga też diluje.
Szczęście macie, że mnie tam nie było.
Stało się. To już koniec, niech idą w diabły te wszystkie miernoty i cały ten projekt z Komo, ale dla nas kibiców i wielbicieli tego cudownego sportu jaką jest piłka nożna, jest nadzieja, jest iskra , która już narodziła się jakis czas temu, ale wczoraj rozbłysła pełnym blaskiem nad naszym bielskim sportowym niebem to........... REKORD i jego szef, szef który daje pewność , że w Bielsku to jeszcze nie KONIEC, ale dopiero POCZĄTEK !!!!!! dobrego, solidnego uczciwego i grającego o co raz wyższe cele Klubu Piłkarskiego !!!!!!!!
Prezes oczywiście nie zapomniał wziąć wypłaty?
Należy się, kawał dobrej nikomu nie potrzebnej roboty.
Kiedy skończy się ta farsa w postaci zarządzania klubem TSP? Kompletna amatorka, władza w rękach dyletantów i nieudaczników.