Chciała zostać zakonnicą, została światowej sławy artystką. Jej historia to scenariusz na film
Gdyby nie sprzeciw ojca, najpewniej zostałaby zakonnicą. Na jej talencie szybko poznała się lokalna społeczność, która ufundowała wyjazd do Wiednia. Tam pobierała nauką, a z biegiem czasu występowała za wielkie honoraria dla arystokratycznej publiczności, ale znajdowała też czas, by zaśpiewać dla dzieci z ochronki. Stała się ikoną stylu i osobą publiczną. Za kilka dni przypada 150. rocznica urodzin niezwykłej mieszkanki Bielska-Białej i światowej sławy śpiewaczki operowej Selmy Kurz.
Bialanka urodziła się 15 października 1874 roku w ubogiej, żydowskiej rodzinie jako kolejne z jedenaściorga dzieci. Posłano ją do szkoły prowadzonej przez zakonnice, gdzie miała się uczyć krawiectwa. Nauka w szkole tak ją zainspirowała, że chciała zostać zakonnicą, ale ojciec nie wyraził na to zgody.
Siostry szybko dostrzegły jej niesamowity talent wokalny. Miejscowa ludność także zachwycała się jej śpiewami w synagodze. Lokalna społeczność żydowska i krewni zaczęli więc zbierać pieniądze na edukację muzyczną dziewczynki. Jej pierwszy występ miał miejsce na scenie w budynku, w którym znajduje się dzisiejsze BCK im. M. Koterbskiej i to właśnie tu odbył się sobotni koncert w hołdzie Selmie Kurz.

Dzięki pomocy dobrych ludzi na początku lat 90 XIX wieku Selma koleją udała się do Wiednia. Tam szybko odkryto jej talent. Bialanka, dzięki wsparciu darczyńców, podjęła naukę w stolicy monarchii, gdzie uczyli ją śpiewu sławni profesorowie. Kształciła się także w Paryżu i Nicei. Była u szczytu sławy, gdy zaledwie w wieku 29 lat otrzymała honorowy tytuł „Śpiewaczki królewskiego dworu”. Stałym bywalcem jej koncertów był cesarz Franciszek Józef I, który mawiał, że jest zawsze oddanym wielbicielem jej sztuki.
W krótkim czasie wiedeńska primadonna zyskała międzynarodową sławę. Koncertowała m.in. w Operze Książęcej w Monte Carlo, na scenach w Rzymie, Salzburgu, Warszawie, Pradze, Budapeszcie, Amsterdamie, a nawet w Bukareszcie i Kairze. Wiele razy otrzymywała zaproszenia na koncerty w operze w Nowym Jorku, lecz długo zwlekała z decyzją o wyjeździe. Tak, jakby przeczuwała, że w Ameryce może stać jej się coś złego.
Dopiero w 1921 roku postanowiła popłynąć do USA, by jednorazowo zaprezentować swój talent na koncercie w Nowym Jorku. Zaraz po występie ciężko zachorowała. Według niektórych źródeł, miała zawał serca. Zmarła po długie i ciężkie chorobie w 1933 roku w wieku 59 lat. Pochowana na cmentarzu w Wiedniu.
- Dzisiejszy koncert jest poświęcony kobietom, ich sile i marzeniom. Niech to wydarzenie będzie pierwszym, otwierającym jubileuszowy 15. Kongres Kobiet Podbeskidzia - mówiła Dorota Wiewióra, przewodnicząca Wyznaniowej Gminy Żydowskiej w Bielsku-Białej, która razem z Urzędem Miejskim zorganizowała koncert.
Agnieszka Pollak-Olszowska
[email protected]
Zdjęcie: L.Gutmann, Wien IX, Postkartenverlag Brüder Kohn Wien I
Oceń artykuł:
36 15Galeria:
Komentarze 3



