Budynek przy ul. Słowackiego w Bielsku-Białej, albo to, co po nim dzisiaj pozostało, liczy sobie już ponad 100 lat. Kilka miesięcy temu rozpoczął się w nim remont konserwatorski. Niedługo później, niemal w całości, obiekt zawalił się… Postronny obserwator, widząc stos drewnianych belek na podmurówce, mógłby mieć różne skojarzenia. W tym takie, że znowu ktoś robi interes, a chodzi tylko o działkę.

Tym razem ma być jednak inaczej. - Inwestorem jest prywatna osoba, dzięki której zabytek odzyska swoją świetność - zapewnia nas Jacek Konieczny, miejski konserwator zabytków. - Temu panu należą się słowa uznania, że mimo stanu, w jakim nabył obiekt, zdecydował się go wyremontować - dodaje.

Budynek powstał bowiem ponad sto lat temu i wcześniej pełnił funkcję mieszkalną. Już w czasach nam współczesnych mieścił się tam też znany w Bielsku-Białej sklep z dewocjonaliami. Po zakończeniu remontu, a właściwie odbudowie, obiekt nadal będzie służył jako miejsce zamieszkania. Już z założenia i projektu remontu konserwatorskiego wynikało, że cała konstrukcja drewniana, zostanie rozebrana.

- Większość belek była już w takim stanie, że nie nadawały się one do odzysku - wyjaśnia projektant - architekt Maciej Faber. - Były zawilgocone, zagrzybione i naruszone w środku przez owady, jednak projekt przewiduje ponowne wykorzystanie najlepiej zachowanych elementów - zapewnia.

Tak, czy inaczej więc w pierwszym etapie po obiekcie i tak pozostałby jedynie fundamenty, które trzeba solidnie wyremontować. Po czerwcowej powodzi konstrukcja obiektu została jednak mocno naruszona i w części się zawaliła. Można więc powiedzieć, że natura przyśpieszyła to co i tak było nieuniknione. – Dom odzyska swoją bryłę i to taką, jak pierwotnie został wybudowany - informuje architekt Maciej Faber.

Kuba Jarosz
[email protected]