- Nie dramatyzowałbym. Oczywiście jest żal, że nie jest to Grand Prix. Jeżeli startuje się w jakiejś konkurencji, to wygrany może być tylko jeden. Byliśmy bardzo wysoko oceniani - mówi prezydent Jarosław Klimaszewski o przegranej jednym głosem walce o tytuł Europejskiej Stolicy Kultury. W studiu Beskidzkiej TV ujawniona została kwota, jaką miasto Bielsko-Biała wydało w ostatnich miesiącach, by zdobyć ten tytuł.

- Nie zostaniemy Europejską Stolicą Kultury. Przegraliśmy, ale narracja miasta jest taka, jakbyśmy się z tej porażki cieszyli. Wszyscy klepią się po plecach. Ciężko przyznać się do porażki?

Jarosław Klimaszewski: Nie dramatyzowałbym. Oczywiście jest żal, że nie jest to Grand Prix. Ale to trochę tak, jakby Iga Świątek nie startowała w Igrzyskach Olimpijskich, bo wiedziałaby, że nie zdobędzie złota. Tak jest, jeżeli startuje się w jakiejś konkurencji, że wygrany może być tylko jeden. Byliśmy bardzo wysoko oceniani. Byliśmy i nadal jesteśmy bardzo dobrze przygotowani, stąd też pierwszy w historii tytuł Polskiej Stolicy Kultury. Na pewno jest on dużym wyróżnieniem.

- Jednak to tylko nagroda pocieszenia, jakby wrzucona, żeby pozostałym bijącym się o tytuł nie było smutno i żebyśmy nie płakali z powodu nie zdobycia głównego tytułu.

- Nie płaczemy. Wszyscy - cała wspaniała ekipa - są dorosłymi ludźmi i wiedzą, że jak się startuje w jakiejś konkurencji, to nie zawsze się wygrywa. Czy to nagroda pocieszenia? Myślę, że poziom tego, co przedstawiliśmy i te trzy pozostałe miasta, zrobiły takie wrażenie, że po raz pierwszy w historii naszego kraju taki tytuł wprowadzono. Przypomnijmy, że było to już grande finale, a wcześniej odpadły takie miasta jak Rzeszów, Bydgoszcz, Opole czy Toruń.

Na pewno jesteśmy w ekstraklasie, jeśli chodzi o kulturę i przygotowujemy się do 2026 roku, żeby pokazać to dobitnie. Postawiliśmy sobie wysokie cele i nadal będziemy je realizować. Ścieżka dojścia będzie musiała być inna, ze względów finansowych i organizacyjnych, ale na pewno nie zaprzepaścimy tego dorobku i zaangażowania - przede wszystkim mieszkańców - w ten projekt. Uruchomił on niezwykle ciekawe zjawisko, kiedy wokół wspólnego celu zebrali się praktycznie wszyscy mieszkańcy naszego miasta: część kibicowała, ale bardzo duża część zaangażowała się bezpośrednio.

- Były jednak zarzuty, że to zaangażowanie osób kultury było od święta, że współpracy nie ma na co dzień, a teraz pojawił się tylko zryw.

Zryw był tak naprawdę w dzień wizyty komisji konkursowej, ale przez dwa lata wszystkie instytucje doskonale się dograły i nadal będą współpracowały. To jeden z tych dorobków, tego przedsięwzięcia, które pozostanie już na lata – różni ludzie z różnych instytucji, środowisk, obszarów społecznych zjednoczyli się wokół jednego celu. Zaręczam, że będziemy to pielęgnować

- Ostatnio wiceprezydent Adam Ruśniak nie odpowiedział wprost na pytanie, ile wydaliśmy na starania o tytuł Europejskiej Stolicy Kultury. Twierdził, że nie zostało to jeszcze policzone. Czy są już takie dane?

- Przez te dwa lata na wszystkie przygotowania, szkolenia, ekspertów, wszystkie przedsięwzięcia kulturalne, które już się wydarzyły wydaliśmy milion (chwila ciszy) euro.

- To za dużo, za mało czy adekwatnie?

- Na pewno adekwatnie. Nie ma sytuacji w samorządzie, żeby przeznaczyć środki, które byłyby poza naszym zasięgiem. Warunkiem ubiegania się o tytuł było wpisanie wydatków aż do 2029 roku i to była kwota prawie 80 milionów złotych. Teraz jest to oczywiście już nieaktualne.

Rozmawiał: Artur Jarczok