Jeden głos przesądził o tym, że tytuł Europejskiej Stolicy Kultury 2029 powędrował do Lublina, a nie Bielska-Białej - dowiedział się portal. Członkowie bielskiej delegacji, którzy w środę byli w Warszawie uważają, że wpływ na końcowy werdykt mógł mieć donos, który kilka dni przed obradami jury trafił do Ministerstwa Kultury i Dziedzictwa Narodowego. Mimo porażki, miasto z planów m.in. budowy nowej Banialuki się nie wycofuje. - Absolutnie nie zamierzamy kończyć podjętych już działań. Nie zmarnujemy tego potencjału - zapowiada prezydent Jarosław Klimaszewski.

Wiele miesięcy pracy i starań, a na koniec minimalna przegrana z Lublinem. Złość potęguje fakt, że na werdykt wpływ mogło mieć pismo, które kilka dni przed ostatecznymi obradami trafiło do Ministerstwa Kultury i Dziedzictwa Narodowego. Skargę napisała... jedna z mieszkanek miasta. 

Donos tydzień przed decyzją

- Oznaczałoby to, że kiedy kilkaset osób starało się podnieść prestiż miasta, autorka napisała je, żeby szkalować i sabotować nasze działania. W głowie się nie mieści, że ktoś może tak chcieć zaszkodzić swojemu miastu. Nawet jeśli komuś nie podobały się podejmowane działania, to apelowanie do ministerstwa, żeby nie przyznawać tytułu, szkodzi wszystkim mieszkańcom - słyszymy od członka delegacji.

We wspomnianym dokumencie autor wskazuje, że ubieganie się o tytuł Europejskiej Stolicy Kultury w Bielsku-Białej odbiera mieszkańcom prawa obywatelskie, poczucie wspólnoty i współdecydowania. W piśmie, które trafiło do minister, napisano, że walka o tytuł ESK dzieli oraz niszczy relacje mieszkańców. Chodzi tutaj przede wszystkim o plany budowy Banialuki w miejscu obecnego targowiska.

Członkowie bielskiej delegacji, którzy byli na ogłoszeniu wyników w Warszawie w kuluarach otrzymali informację się, że Bielsko-Biała „przegrało jednym głosem”. Mówi się, że donos mógł zaważyć na decyzji jury. O przyznaniu tytułu ESK decydował zespół ekspertów, składający się z 10 osób wyznaczonych przez Parlament Europejski, Radę UE, Komisję Europejską i Komitet Regionów oraz dwóch specjalistów MKiDN.

O tytule decydowały niuanse

Ministerstwo oficjalnie nie komentuje, jak rozkładały się głosy. Przekazano nam jednak, że stwierdzenie, że Bielsko-Biała „przegrało jednym głosem” mogło paść w prywatnych rozmowach z jury.

Czy słowa o przegranej Bielska-Białej jednym głosem padły za kulisami w Warszawie? - Nie potwierdzam, nie zaprzeczam - odpowiada prezydent miasta Jarosław Klimaszewski. Pytany, czy słyszał o piśmie skierowanym przez jedną z mieszkanek do minister kultury, w którym krytycznie ocenione zostały niektóre działania miasta i jego samego, podejmowane w ramach starań o tytuł ESK, potwierdza i dodaje:

- O przyznaniu tytułu w ostatecznym rozrachunku decydowały niuanse. Być może jednym z nich było wspomniane pismo. Z pewnością nie jest to dobra praktyka, gdy ktoś szkodzi swojemu miastu. Jako bielszczanie różnimy się w wielu kwestiach, często się spieramy, ale w takich momentach jak walka o tak prestiżowe wyróżnienie powinniśmy wszyscy - jak jeden mąż - powstrzymywać się od działań, które mogłyby miastu zaszkodzić.

Lublinowi pomogło położenie?

Prezydent zaznacza, że budowa nowej Banialuki nie była składową starań o ESK. - Budowa Banialuki nie była elementem Bidbooka. Istotą ESK są działania miękkie - procesy społeczne, wydarzenia, konferencje. Żadne planowane inwestycje infrastrukturalne nie były w związku z tym oceniane. Projektowana budowa jest koniecznością. Wynika z faktu, że obecna siedziba to zaadaptowany do potrzeb teatru jeszcze w latach 50. XX wieku budynek, który nie spełnia współczesnych standardów. Jeżeli tylko znajdą się środki, to z tych planów się nie wycofamy. Póki co tych środków jeszcze nie ma, ale przyznany nam tytuł Polskiej Stolicy Kultury 2026 z pewnością otworzy ścieżki do pozyskiwania pieniędzy - mówi Jarosław Klimaszewski.

Urzędnik upatruje też innych przyczyn wyboru Lublina. - Z przekazanych nam informacji wynika, że losy tytułu ważyły się do samego końca, a w ostatecznej rozgrywce brały udział dwa miasta: Bielsko-Biała i Lublin. W moim odczuciu o zwycięstwie Lublina zadecydowało jego położenie, blisko Ukrainy, nawiązana przez lubelski samorząd współpraca ze Lwowem i plany rozszerzenia wpływów europejskich w tym kierunku. My to, oczywiście, rozumiemy, szanujemy i serdecznie gratulujemy zwycięzcom - dodaje.

Za donosem wysłanym do MKiDN stoi Magdalena Madzia. - Pismo w imieniu mieszkańców skierowane do pani minister wyrażało aprobatę dotyczącą rozwoju jednostek kultury w mieście, ale przy partycypacji strony społecznej i wzywało do podjęcia rozmów. Należy podkreślić, że nie ma mowy o wpływach zewnętrznych na decyzję komisji przyznającej tytuł ESK. Komisja jest jednostką niezależną, a sam proces trwał długo i podparty był wizytą komisji w Bielsku-Białej. W poszukiwaniu osób odpowiedzialnych za ostateczny wynik należałoby zwrócić się pod inny adres - komentuje w rozmowie z portalem.

Banialuka i tak powstanie

Czy w obliczu przegranej miasto zaniecha podejmowanych działań? - Będziemy kontynuować nasze projekty. Dotarliśmy przecież do ścisłego finału, pokonując takie miasta jak Rzeszów, Toruń, Bydgoszcz, Kielce czy Opole, a to oznacza, że pod względem kultury znajdujemy się w ekstraklasie polskich miast. Nawiązaliśmy szereg kontaktów międzynarodowych, które w przyszłości na pewno będą procentować. Już w listopadzie planujemy wraz z Culture Action Europe organizację konferencji dotyczącej zdrowotnych aspektów w kulturze pod hasłem Culture for Health and Wellbeing - mówi prezydent Klimaszewski.

- Chcemy zachować i dobrze wykorzystać tę energię, która wyzwoliła się podczas naszych starań o tytuł ESK i nadal dynamicznie się rozwijać. Należy podkreślić, że w działaniach związanych z ESK z własnej woli uczestniczyły setki, jeśli nie tysiące bielszczan. Wiele grup - od dzieci aż do seniorów - udało się zaangażować w różne aktywności. Podczas wizyty reprezentantów panelu eksperckiego, którzy oceniali nasze przygotowania, uczestniczyło ponad 600 osób. Wszystko wypadło perfekcyjnie i to mimo faktu, że wizyta odbywała się zaledwie dwa dni po powodzi, która nawiedziła nasze miasto.

Co nas czeka 2026 roku, kiedy będziemy Polską Stolicą Kultury? - Już w autobusie, wracając z Warszawy, snuliśmy plany na przyszłość. Potrzebujemy jednak chwili, żeby wszystko na spokojnie przemyśleć i być może nieco zmienić zakres projektów opisanych w naszym Bidbooku. Absolutnie nie zamierzamy jednak kończyć podjętych już działań. Nie zmarnujemy tego potencjału - dodaje prezydent.

Adam Kanik
[email protected]

Zdjęcie: Danuta Matloch/MKiDN