Mieszkańcy Bielska-Białej zwrócili się do nas z kolejnym problemem dotyczącym osób nadmiernie spożywających alkohol w centrum miasta. Tym razem zgłoszenie dotyczy Parku Słowackiego i pobliskich ulic. - Jest masakra - przyznaje przewodnicząca Rady Osiedla Dolne Przedmieście. Właścicielka pobliskiej piekarni skarży się, że już kilka razy nie mogła otworzyć lokalu, bo przed wejściem… spał pijany człowiek.

Nie tylko mieszkańcy ul. Mickiewicza w Bielsku-Białej mają problemy z osobami, które imprezują i zakłócają spokój i porządek publiczny. Spory problem z osobami spożywającymi alkohol zauważalny jest w Parku Słowackiego oraz pobliskich ulicach, gdzie mieści się wiele instytucji i punktów usługowych.

Hałasują i zatruwają życie

Członek miejscowej Rady Osiedla poskarżył się nam, że w sierpniu, po jednym z weekendów, w parku nazbierano blisko 70 butelek po alkoholu. Właścicielka piekarni, która znajduje się w pobliżu, mówi, że już trzy razy w ostatnich tygodniach nie mogła otworzyć lokalu rano, bo pod drzwiami… ktoś spał.

- Piją, śmiecą i leżą na chodnikach - słyszymy. Problem wiele razy był poruszany m.in. z osiedlowymi radnymi. - W parku jest masakra. Libacje odbywają się co dnia. Najczęściej to są Ukraińcy. Ludzie mieszkający w pobliżu mają tego dość. Jak przyjeżdża straż miejska na sygnałach, to chowają alkohol do koszy na śmieci, ale nawet jak zostaną przyłapani to mandatów się nie boją - mówi Krystyna Łaskarzewska.

Przewodnicząca Rady Osiedla Dolne Przedmieście zwraca uwagę, że obok głównego wejścia do parku znajduje się stolik. - Tam przesiadują. Powiem szczerze, że mieszkańcy cieszyli się, gdy w mieście nocami gaszone było światło, bo wtedy towarzystwo kończyło libacje. Ten stolik najlepiej byłoby usunąć.

Regulamin swoje, życie swoje

Nad stanem miejskiego parku dbają urzędnicy oraz służby komunalne. W magistracie przekazano nam, że zarówno regulamin parku jak i akt prawny wyższego rzędu, czyli ustawa, zabrania spożywania tam alkoholu, ponieważ jest to miejsce publiczne. Amatorzy trunków pod chmurką nic sobie jednak z tego nie robią. Co w sytuacji, kiedy regulamin jest łamany? - Dzwonić po strażników miejskich! - słyszymy.

Krystian Kowalczyk, zastępca komendanta straży miejskiej poinformował nas, że w ostatnim półroczu w rejonie Parku Słowackiego i ul. Sixta w Bielsku-Białej interweniowano kilkanaście razy. Dziesięć interwencji dotyczyło spożywania napojów alkoholowych w miejscach zabronionych, pięć z kolei związanych było z zakłócaniem porządku publicznego. Działania jak widać, okazują się jednak mało skuteczne.

Adam Kanik
[email protected]