Docierają dary z Gdańska i Wielkopolski! W Bielsku-Białej rodzina z dziećmi straciła dobytek życia
Pół tysiąca zgłoszeń o poniesionych szkodach złożyli dotychczas mieszkańcy Bielska-Białej oraz trzech gmin powiatu bielskiego - dowiedział się portal. W środę do Czechowic-Dziedzic dotarły dwa transporty z darami dla powodzian z Gdańska i Borka Wielkopolskiego. Powodzianie z naszego regionu także oczekują wsparcia - potrzebne są m.in. środki chemiczne, osuszacze powietrza, łopaty, taczki i odzież ochronna. W Bielsku-Białej dach nad głową i dobytek życia straciły dwie rodziny. W wyniku opadów i powodzi ściany budynku wielorodzinnego w Komorowicach zaczęły pękać.
Czytaj: Bielszczanie mają wielkie serce. Potrzeba wody, żywności, łopat i gumowców MIEJSCA ZBIÓREK
Coraz więcej zgłoszeń o szkodach powodziowych spływa do lokalnych gmin. W środowe popołudnie ponad 150 wniosków zarejestrowała gmina Wilamowice. - Urzędnicy chodzą od domu do domu - mówi burmistrz Kazimierz Cebrat. Nieco mniej - 143 zgłoszenia - wpłynęły do Urzędu Gminy Czechowice-Dziedzice. Ponad 100 zarejestrowano w gminie Jasienica, a w Bielsku-Białej ta liczba wynosi niespełna 40. Zgłoszenia są weryfikowane przez urzędników, w następnie wypłacana będzie bezzwrotna pomoc finansowa.
Pomoc spływa z całej Polski
O kolejnej formie pomocy dla powodzian poinformował premier Donald Tusk. Państwo przejmie spłatę kredytów osób, które ucierpiały w wyniku kataklizmu. - Fundusz Wsparcia Kredytobiorców przejmuje spłatę 12 rat kredytu powodzian, których mieszkanie lub dom zostały zniszczone przez wodę. Bezzwrotnie.
Dary dla powodzian przyjeżdżają także do naszego regionu. - Przyjechaliśmy do Czechowic-Dziedzic z pomocą od mieszkańców gminy Borek Wielkopolski, którzy zasypali nas darami - mówi Marzena Maćkowiak z Urzędu Gminy w Borku Wielkopolskim. - W działania włączyli się strażacy OSP i lokalni przedsiębiorcy. W imieniu mieszkańców i burmistrza chcemy dodać słowa otuchy. Nie jesteście sami, jesteśmy z wami.
Pomaga także Gdańsk, a konkretniej mieszkańcy dzielnicy Ujeścisko-Łostowice. - Mieliśmy powódź w 2001 roku i dużo osób cierpiało. Te osoby dziś wspierają bezpośrednio. To, co nam mieszkańcy przynieśli, to przywieźliśmy. Burmistrz nam także wskazał co trzeba - mówili mężczyźni, którzy przywieźli dary.
Dwie rodziny nie mogą wrócić do domu
W wyniku powodzi dach nad głową i dobytek życia straciły także dwie rodziny zamieszkujące w budynku wielorodzinnym przy ul. Chochołowskiej w Bielsku-Białej. W wyniku opadów deszczu doszło do pęknięcia ścian konstrukcyjnych w dobudówce budynku oraz zalania piwnic w budynku głównym i dobudówce. Nadzór budowlany podjął decyzję o ewakuacji mieszkańców obu części budynku - to pięć rodzin, 13 osób.
- Miasto zaproponowało im lokale tymczasowe, ale ewakuowani woleli schronić się u swoich rodzin. Wstępna ekspertyza potwierdziła konieczność trwałego wyłączenia z użytkowania dobudówki, w której znajdowały się dwa lokale mieszkalne. Natomiast mieszkańcy budynku głównego - trzy rodziny - mogły powrócić do swoich mieszkań we wtorek - poinformowno nas w Urzędzie Miejskim w Bielsku-Białej.
Dwie poszkodowane rodziny, które nie mogą wrócić do budynku należącego do gminy, miały otrzymać już od ZGM propozycje lokali zamiennych gotowych do zamieszkania, w wyremontowanych w ubiegłym roku budynkach. - Udzielona zostanie im wszelka potrzebna pomoc - zapewniają urzędnicy. W środę nie udało nam się skontaktować z jedną z poszkodowanych rodzin. W sieci trwa zbiórka, by im pomóc TUTAJ.
Bartłomiej Kawalec
[email protected]
Oceń artykuł:
56 9