Dziś nad ranem do domów powrócili beskidzcy ratownicy GOPR, którzy zostali zadysponowani do działań w Stroniu Śląskim oraz Lądku-Zdrój. Jak sami przyznają, zdjęcia nie oddają skali tragedii, jaka nawiedziła ten piękny region.

Ratownicy w centrum kataklizmy zostali zadysponowani w poniedziałek. Do ich zadań należało m.in. dotarcie i ewakuacja osób znajdujących się w trudnodostępnym i zagrożonym terenie, dostarczenie im wody, żywności i leków, przeszukanie wyznaczonych rejonów (m.in. budynki mieszkalne, pustostany, brzegi rzek, wraki aut), udzielanie pomocy mieszkańcom, do których dojazd był utrudniony lub niemożliwy.

 

Bielszczanie mają wielkie serce. Potrzeba wody, żywności, łopat i gumowców MIEJSCA ZBIÓREK

Ratownicy poruszali się w zespołach, z których każdy był wyposażony w samochód terenowy - karetkę górską, quad i ponton. Dzięki temu możliwe było dotarcie do wielu miejsc, do których wcześniej pomoc docierała w ograniczonym stopniu. Ratownicy działali także w zespołach z użyciem śmigłowców.

Osiemnastu ratowników Grupy Beskidzkiej GOPR było częścią ponad 80-osobowej ekipy GOPR działającej na miejscu powodzi. - Zdjęcia i filmy nie oddają tego, co zobaczyliśmy na miejscu, ale pokazują, jak wielka i długofalowa pomoc będzie potrzebna mieszkańcom, w którą z pewnością będziemy się dalej angażować.

bb

Na zdjęciu: tama w Stroniu Śląskim, z której woda wyrządziła katastrofalne szkody, fot. GOPR Beskidy