W nocy z soboty na niedzielę kilkudziesięciu centymetrów brakowało, by Biała wylała w centrum miasta. Tyle szczęścia nie mieli mieszkańcy Bielska w 1915 roku, a na placu Ratuszowym pozostał nikły ślad obrazujący oblicze wielkiej wody sprzed 100 lat. - Ten rejon miasta od zawsze - dosłownie - był miejscem podtopień i powodzi, jakie wielokrotnie sprowadzała nasza górska rzeka. Kres temu przyniosła regulacja koryta i postawienie wyjątkowo wysokiego muru oporowego w newralgicznym zakolu obok ratusza - pisze Andrzej Czauderna na profilu Stowarzyszenia Olszówka.

Jednak w 1915 roku muru oporowego jeszcze nie było. W drugim roku wojny, po raz trzeci w ciągu sześciu tygodni, nad ziemie korony austriackiej, w tym Śląsk, nadciągają ulewne deszcze. Tym razem - z 3 na 4 sierpnia - stacja meteorologiczna w Bielsku zanotuje opady dobowe sięgające 154 mm. Dotąd, przez okres 40 lat prowadzonych obserwacji i pomiarów, tylko w 1893 roku zanotowano opad 73 mm.

Woda rwała drzewa i zalewała sutereny

O tym, jak przedstawiała się sytuacja powodziowa pisały gazety. - Padający od wczoraj ulewny deszcz spowodował wylew Białki i rzeczki Au. Po godzinie 12. w nocy wylała Białka w górnym biegu, zalewając wsie okoliczne i przedmieścia. Spienione bałwany unosiły drzewa wyrwane z korzeniami, parkany, sprzęty gospodarskie i zrywając mostki. Wśród ludności powstał popłoch - pisała Gazeta Lwowska.

- Nad ranem deszcz ustal, a stan wody zdawał się obniżać. Trwało to do godziny 8. rano. Lunął gwałtowny deszcz i obie rzeki wezbrały na nowo, z większą jeszcze gwałtownością, tak, że w jednej niemal chwili przelały się przez wysokie brzegi. Ulicą św. Jana popłynęła szeroka rzeka, zatapiając część tej ulicy, ul. Szpitalną (to rejon dzisiejszego osiedla Śródmiejskiego), plac straży pożarnej i boczne ulice. Woda wtargnęła do piwnic i suteren i do niżej położonych mieszkań. Plac straży pożarnej, przy którym znajduje się kasa oszczędności, gdzie obecnie urzęduje Namiestnictwo, tworzył jedno wielkie jezioro, a za parkanem ogrodu szalała Białka, odcinając zupełnie jedyny od ulicy Au częściowo już zalany dostęp do Namiestnictwa.

Niwka już wtedy pokazywała charakter

Jak wyjaśnia Andrzej Czauderna, wspominane Namiestnictwo, to funkcjonujące w Białej władze Galicji, ewakuowane ze Lwowa (to ważny fakt w historii, bowiem wówczas Biała po raz drugi zaznacza się na kartach polskich dziejów). Drugą zwracającą uwagę sprawą jest nazewnictwo rzek - forma „Białka”, choć formalnie nieprawidłowa i nieakceptowana przez purystów od historii i toponomastyki, występuje nagminnie już od drugiej połowy XIX wieku. Stosowano ją także na polskich XX-wiecznych mapach Śląska Cieszyńskiego. Mamy jeszcze potoczek, który i obecnie pokazuje swój charakterek - forma „Au”, jest  poprawna, jednak widać w niej pióro lwowiaka, gdyż bialanie mówili raczej Auka. Dla formalności - chodzi oczywiście o Niwkę.

Tymczasem powódź przybierała coraz większe rozmiary. - Park miejski w Bielsku, oraz park zamkowy, dzielnice leżące nad Białką, stanęły w wodzie. Niebezpieczeństwo groziło głównemu mostowi, łączącemu Białę-Bielsko. Straż pożarna i policya przepuszczały przez ten most tylko po dwie lub trzy osoby. O żelazne filary mostu raz po raz rozbijały się unoszone falami potężne drzewa z korzeniami, szczątki łóżek, krzeseł, cały wóz, belki itd. Na szczęście po godz. 12. w południe woda wreszcie zaczęła opadać - pisano. Rzeczony park zamkowy, to bielski Tel-Awiw, natomiast park miejski, to dzisiejszy Park Włókniarzy.

Ucierpiała najbiedniejsza ludność miast

Tak pisał Kurier Lwowski. - Powódź, jaka nawiedziła Białę i Bielsko oraz gminy i wsie okoliczne, wyrządziła ogromne szkody. Smutny widok przedstawiają położone nad Białką ulice miasta Białej. W ulicy św. Jana i na placu straży pożarnej leżą grube warstwy rzecznego szlamu, mnóstwo połamanych gałęzi, cegły i kamienie. Silny żelazny mostek, łączący przedmieście Białej z ogrodem miejskim w Bielsku został wyrzucony pod gmach Kasy Oszczędności przy placu straży pożarnej, cały wygięty i połamany. Wyrastająca część parku zamkowego, która tworzyła po tamtej stronie Białki rodzaj półwyspu, zupełnie już zniszczona; piękne drzewa połamane, woda wyrwała olbrzymi kawał gruntu. Nie mniejsze są szkody w bielskim parku miejskim, gdzie leżą stosy poniszczonych krzewów i drzew, trawniki pokryte są żwirem i piaskiem.

- Powódź dotknęła przedewszystkiem najbiedniejszą ludność, mieszkającą w suterenach; szkody wielkie mają i inni mieszkańcy, wskutek zalania piwnic, z których straż pożarna wypompowywuje wodę. Redakcja gazety była zalana na wysokość ok. pół metra. A dzisiejszy plac Ratuszowy? Każdy może pójść tam i sprawdzić sobie kreskę na ościeżu bramy byłej remizy - zachęca Andrzej Czauderna.

O powodzi rozpisywała się prasa w Wiedniu

Ten pogodowy Armagedon roku 1915 był brzemienny w skutki na całym naszym terenie. - W Dziedzicach n.p. były domy w Grabowicach po strzechę zalane. Na drogach zerwane mosty, które dotąd zawsze skutecznie bałwanom się opierały, n p. most w Międzyrzeczu Górnem na Jasieniczce, t. j. jeden całkiem zniszczony, drugi znacznie uszkodzony. W Mazańcowicach most na Wapieniczce zerwany, regulacya od mostu ku szkole i poniżej całkiem zniszczona. Most w G. Międzyrzeczu na Rudawce zerwany, tak samo most w Wapienicy na cesarskiej drodze. Brzegi i pola około rzek zniszczone, mułem i szutrem zasypane, miejscami po kilka morgów najlepszego pola całkiem zniszczone. Bardzo ucierpiały też brzegi, droga i pola w Dolnem Międzyrzeczu przez Jasieniczkę. Niemniejsze szkody w stawach, gdzie ryby woda wyniosła.

- W Mikuszowicach, wsi pod Białą, woda poczyniła olbrzymie spustoszenia na polach, ponadto uszkodziła wiele domów i budynków gospodarskich. Tak samo i w innych wsiach. Szkody wielkie mają być również w Bystrej. W 1915 roku ucierpiały także Wapienica, Skoczów i Ustroń. Na miejsce klęski udał się prezydent stanu baron von Widmann w towarzystwie zarządu wydziału technicznego rządu śląskiego z Opawy.

Informacja o wielkim nieszczęściu w Bielsku i Białej dotarła nazajutrz do Wiednia. Notatki pojawiły się w wielu gazetach zarówno w stolicy, jak też w innych miastach naddunajskiej monarchii.

bb

Na zdjęciu głównym: zalany plac Ratuszowy na przełomie lat 70 i 80.
Poniżej poziom wody po powodzi w 1915 roku, fot. Andrzej Czauderna