W poniedziałek w Ratuszu odbyło się spotkanie sztabu kryzysowego w czasie którego podsumowano skutki powodzi w Bielsku-Białej i omówiono bieżącą sytuację w mieście. Wójtowie i burmistrzowie z powiatu bielskiego podczas zwołanej konferencji prasowej mówili, jakie szkody żywioł wyrządził w ich miejscowościach.

Na wniosek prezydenta miasta przed południem zebrał się sztab kryzysowy. Jarosław Klimaszewski podziękował obecnym na posiedzeniu przedstawicielom służb za ich zaangażowanie i skuteczność podczas podejmowanych w miniony weekend interwencji. Komendant miejski PSP bryg. Roman Marekwica przekazał, że strażacy interweniowali na terenie miasta ponad 500 razy. Ich działania były związane z zabezpieczeniem dobytku  i wypompowywaniem wody z budynków. Dwa razy dochodziło też do ewakuacji osób. 

Prezydent Bielska-Białej poinformował, że osoby, które poniosły straty mogą zwracać się do MOPS z wnioskiem o wsparcie finansowe. W mieście nadal utrzymany jest stan pogotowia przeciwpowodziowego. W tej chwili na terenie Bielska-Białej nieprzejezdne są ul. Trakcyjna, Konwaliowa i ks. Kusia (od ul. Paproci do Wiklinowej). Wciąż obowiązuje też objazd na ul. Sobieskiego, gdzie doszło do powstania osuwiska. W czasie powodzi ucierpiało czternaście placówek oświatowych. Straty, na szczęście, nie są duże.

Przed południem w Starostwie Powiatowym w Bielsku-Białej zebrali się z kolei burmistrzowie i wójtowie gmin, które dotknęła powódź. - Na terenie powiatu są jeszcze nieprzejezdne drogi. W powiecie bielskim i mieście Bielsku- Białej strażacy interweniowali łącznie ponad 1800 razy. To najwięcej w całym województwie śląskim - mówił na spotkaniu bryg. Marekwica, komendant miejski PSP w Bielsku-Białej.

- Aktualnie prowadzimy jeszcze działania w Czechowicach-Dziedzicach oraz w Dankowicach. Wcześniej pracowało bardzo dużo zastępów OSP z powiatu bielskiego, wspomagały nas siły z innych części województwa, OSP z powiatu żywieckiego oraz Wojsko Obrony Terytorialnej. W tej chwili pompujemy wodę do koryt rzeki na rozlewiskach w Czechowicach - głównie z w okolicach ulicy Wodnej i Wierzbowej. Nadzorujemy te budynki, które są odcięte. Wypompowujemy też wodę w Dankowicach - dodawał.

- Wody jest więcej niż w 2010 roku - mówił starosta bielski Andrzej Płonka. - Na ten stan byliśmy przygotowani, zbiorniki retencyjne były prawie puste. Przyjęły one tę ilość wody, którą mogły przyjąć..

Na terenie gminy Czechowice-Dziedzice domy opuściło ok. 45 osób. - Nie mamy ani infrastruktury, ani możliwości, żeby tę wodę przejąć, więc kluczowa jest współpraca z innymi samorządami. W każdym miejscu, na przepływie danej rzeki górskiej, trzeba - gdzie jest to możliwe - myśleć o zatrzymywaniu wody i spowalnianiu jej spływu. Potrzebne jest wsparcie rządowe - mówił burmistrz Marian Błachut.

Burmistrz gminy Wilamowice Kazimierz Cebrat relacjonował, że na podległym mu terenie fala powodziowa przeszła od Pisarzowic, przez Hecznarowice i z drugiej strony Dankowice. Ucierpiały pojedyncze budynki w Starej Wsi, Wilamowicach i Zasolu Bielańskim. - Najgorzej było w Dankowicach i tam jeszcze w tym momencie pompujemy wodę. Wczoraj przed południem sytuacja była bardzo krytyczna, kilkudziesięciu domostwom groziło odcięcie, na szczęście droga przejazdowa została utrzymana - podkreślał.

Krzysztof Wieczerzak, zastępca wójta gminy Jasienica, podkreślał, że woda była większa niż podczas powodzi tysiąclecia w 1997 roku. - Wszystkie potoki w naszej gminie wylały, zalało kilkaset nieruchomości. Mamy dwie drogi nieprzejezdne: Międzyrzecze - Jasienica oraz droga Rudzica - Iłownica - dodawał.

- Największe szkody w naszej gminie mamy w sołectwach Bestwinka i Kaniów, częściowo w Bestwinie. Ale woda nie oszczędziła także Janowic - mówił wójt Grzegorz Boboń. - Mamy wypłukane pobocza dróg i podmyty asfalt. Przez całą niedzielę zamknięty był przejazd w Jaworzu Nałężu ze względu na zasypany most. W tej chwili jest on już drożny. Nieuregulowane i wypłycone koryta rzek i potoków spowodowały rozlania i zalania piwnic i domów mieszkańców - mówiła Anna Skotnicka-Nędzka, wójt Jaworza.

bb