Julek (imię zmienione) wie, że jest chłopakiem. Ale ma ciało dziewczyny. Długo nie mówił o tym nikomu. - Gdy wreszcie mi to powiedział, postanowiłam, że nie zostawię z tym dziecka samego - mówi mama nastolatka uczęszczającego do szkoły średniej.

17-letni Julek mieszka w powiecie bielskim, jest uczniem jednej z bielskich szkół. Bardzo dobrze się uczy, jest inteligentny, ładnie rysuje. Uwielbia czytać książki, zwłaszcza fantasy, lubi haftować i piec ciastka. Trenuje judo i kocha swoje zwierzaki domowe. Pierwsze odczucia, że coś się w nim samym „nie zgadza”, pojawiły się, gdy miał około 12 lat, gdy zaczął się okres dojrzewania. - Na początku nie wiedziałem konkretnie, że jestem chłopakiem. Po prostu czułem, że coś jest nie tak i że nie jestem dziewczyną - mówi.

- Duży dysonans psychiczno-fizyczny zacząłem odczuwać, gdy zaczął mi rosnąć biust i pojawiła się pierwsza miesiączka. Wtedy zacząłem czuć się źle z moim ciałem - mówi. - Wtedy, gdy Julek zaczął się tak czuć, nie podejrzewałam jeszcze, że jest osobą transpłciową - wtrąca jego mama. - Choć postrzegamy siebie jako ludzi otwartych, a rozmowy na temat osób tęczowych nigdy nie były u nas w domu tematem tabu.

Cała opowieść o odczuciach, uczuciach oraz długim procesie tzw. uzgadniania płci w czwartkowej „Kronice Beskidzkiej”. Nowe wydanie lokalnego tygodnika jest już w sprzedaży. E-wydanie TUTAJ. 

mn

Zdjęcie: Marsz Równości w Bielsku-Białej