Nie milknie temat organizacji wydarzeń na placu Wojska Polskiego. Wąskie grono mieszkańców, po nieudanej próbie usunięcia stąd fortepianu, chce teraz, aby miasto zrezygnowało z organizacji imprez masowych na wyremontowanym w tym celu placu. Po pomoc zwrócili się do radnych PiS, a na ostatniej sesji głos zabrał także poseł Przemysław Drabek. Jak pokazały Dni Bielska-Białej, mieszkańcy na dawnym rynku w Białej świetnie się bawią, a Ratusz jest nieugięty - imprezy na placu pozostaną.

Karolina Lewkowicz, Rafał Leśków i Paweł Korzondkowski złożyli niedawno do prezydenta Bielska-Białej interpelację w sprawie organizacji na placu Wojska Polskiego imprez masowych. Przytaczają, że po letnich wydarzeniach, które organizowane były w tym miejscu, mieszkańcy okolicznych budynków składali szereg skarg. Chodzi m.in. o to, że w czasie imprez powstawał hałas, a po nich pozostawał bałagan.

Problemem jest nie tylko hałas

Część uczestników załatwiała swoje potrzeby fizjologiczne w miejscach publicznych, inni spożywali alkohol i zażywali narkotyki. Radni domagają się m.in. częstszej organizacji imprez w innych lokalizacjach, a także wymiany okien w mieszkaniach znajdujących się w okolicy na dźwiękoszczelne. - Po każdej imprezie plac powinien być dokładnie posprzątany, aby mieszkańcy mogli korzystać z niego bez przeszkód.

Nieco później, kolejną interpelację w tej samej sprawie złożył przewodniczący klubu PiS Konrad Łoś. - Mieszkańcy wyrażają stanowczy sprzeciw wobec organizowania na placu Wojska Polskiego dużych imprez muzycznych. Skarżą się nie tylko na hałas, jaki generuje głośna muzyka o późnej porze, lecz także na towarzyszące imprezom różnego rodzaju ekscesy - pisze wiceprzewodniczący Rady Miejskiej.

Imprezy zgodnie z ustawą

Wcześniej jednak odpowiedź otrzymała trójka radnych wymienionych na początku artykułu. Władze miasta podkreślają w niej, że plac został zmodernizowany i przystosowany do organizacji wydarzeń artystycznych w odpowiedzi na potrzeby zgłaszane przez innych mieszkańców Bielska-Białej. Place i rynki w Europie, to powszechne miejsca organizacji wydarzeń plenerowych zarówno społecznych jak i kulturalnych.

- Mimo najlepszych starań, zdarza się, że dochodzi do czasowych niedogodności dla mieszkańców najbliższego otoczenia wspomnianego placu, które staramy się oczywiście minimalizować. Wydarzenia na pl. Wojska Polskiego w większości realizowane są na podstawie przepisów o organizacji imprez masowych, po uzyskaniu zgód i zaświadczeń (...), które zobowiązują organizatora do zapewnienia zabezpieczenia technicznego, organizacyjnego i osobowego imprez - czytamy. Włodarze miasta nie wykluczają jednak wymiany okiennic. Postulat radnych przekazano do Zakładu Gospodarki Mieszkaniowej.

Mieszkaniec skarżył się na sesji

Na niedawnej sesji Rady Miejskiej głos w sprawie zabrał również poseł Przemysław Drabek, który prosił, aby władze miasta wypracowały jakiś kompromis. - Mieszkają tam ludzie, którzy mają małe dzieci. Mieszkają ludzie z niepełnosprawnością. Apeluję, żeby rozważyć potencjał całego miasta, mamy przecież kilka miejsc. To jest kwestia zdrowego rozsądku, żeby nie obciążyć jednej grupy osób tą uciążliwością - mówił.

Głos zabrał też mieszkaniec placu, który podkreślał, że nikt kto tam nie mieszka, nie zdaje sobie sprawy z tego, z jakimi problemami się zmagają. Mówił, że ostatnio scena rozkładana była nawet w święto. - Dla mnie to jest kuriozalne, w innych czasach nie do pomyślenia. Przeżywamy katusze - argumentował.

Do jego słów odnieśli się wiceprezydenci. - Imprezy nadal się tam będą odbywać - nie pozostawił złudzeń Przemysław Kamiński. - Po to ten plac remontowaliśmy. W każdym mieście, które ma takie place, tego typu wydarzenia w ciągu roku się odbywają. Bielsko-Biała nie jest w tym aspekcie jakimś unikatem. Centrum miasta w sposób naturalny jest dedykowane do tego typu przedsięwzięć - dodawał Adam Ruśniak.

Starają się być jak najmniej uciążliwi

O sprawę, po niedawno zakończonych Dniach Bielska-Białej, zapytaliśmy Małgorzatę Chełchowską. Dyrektor Bielskiego Centrum Kultury argumentuje, że przy każdej imprezie na placu Wojska Polskiego doskonale bawi się wiele osób. W czasie dwóch ostatnich koncertów w imprezach uczestniczyło łącznie kilkanaście tysięcy osób, a organizatorzy spotykali się wyłącznie z pozytywnymi opiniami, jeśli chodzi o organizację wydarzeń w tym miejscu. Pani dyrektor nie ukrywa jednak, że w przeszłości błędy się zdarzały.

- Staramy się eliminować pewne rzeczy, nie montujemy sceny w niedziele ani późnymi wieczorami, kiedy mieszkańcy odpoczywają. W czasie Dni Bielska-Białej postawiliśmy więcej toalet, niż nawet było potrzebne, ale nie możemy odpowiadać na kulturę osobistą wszystkich ludzi z osobna - dodaje dyrektor BCK. Imprezy na placu, czy się to okolicznym mieszkańcom podoba, czy nie, będą nadal organizowane.

Adam Kanik
[email protected]