W pobliżu amfiteatru w Lipniku znajduje się leśna mogiła. Najprawdopodobniej to grób niemieckiego żołnierza, który zginął w 1945 roku. Zdaniem radnego miejsce pochówku jest zagrożone przez ciężki leśny sprzęt, który jeździ po wykonanej niedawno drodze dojazdowej do miejsca rekreacji i wypoczynku.

Pismo do prezydenta w sprawie przeniesienia szczątków ludzkich z mogiły zlokalizowanej w pasie drogi prowadzącej do amfiteatru w Lipniku napisał radny Paweł Pajor. Jego zdaniem konieczne jest wydobycie szczątków, dokonanie oględzin i przeniesienie ich do innego grobu m.in. ze względu na kwestie sanitarne.

- Lokalizacja mogiły na skraju drogi, po której porusza się ciężki sprzęt leśny, a która służy jako trasa spacerowa i turystyczna dla mieszkańców Bielska-Białej jest nieodpowiednia. Ekshumacja i przeniesienie szczątków do odpowiedniego i godnego miejsca będzie wyrazem szacunku dla zmarłego, a także zgodne z zasadami bezpieczeństwa sanitarnego dla mieszkańców korzystających z tej turystycznej trasy. W związku z powyższym wnoszę o pilne podjęcie działań - czytamy w interpelacji radnego Platformy Obywatelskiej.

Tak naprawdę nie wiadomo, czyje szczątki się tam znajdują. Z informacji zawartych w książce Kazimierza Wojciecha Cywińskiego pod tytułem „Historia zapisana w lesie” wynika, że pochowany tam został nieznany żołnierz niemiecki, który poległ w 1945 roku. Jednakże, jak się okazuje, w czasie przebudowy drogi leśnej prowadzącej do wyremontowanego amfiteatru, nie znaleziono tam żadnych szczątków.

- Interpelacja jest trochę na wyrost, grób nie jest zagrożony. Być może mogiła ma tylko charakter symboliczny, ponieważ żadnych szczątków tam nie odnaleziono. Konieczne byłoby przeszukanie całego terenu, w promieniu kilku metrów wokół nagrobka. Miejsce to zostało nam wskazane, planujemy ekshumację po opracowaniu kompleksowej dokumentacji - przekazał naszej redakcji Łukasz Giertler, historyk, który zajmuje się odnajdywaniem grobów niemieckich żołnierzy.

ak