W sobotę zamknięty został kiosk usytuowany na rogu ul. Michałowicza i Kamińskiego w Bielsko-Biała. Likwidowanie kiosków to ogólnopolski trend, ale mieszkańcy osiedla mają żal. Drobnych sprawunków dokonywali tu przez pół wieku.

To był jedyny kiosk w tej części miasta. Był, ponieważ 31 sierpnia został zamknięty na zawsze. Chodzi o niewielki kiosk Ruchu, który funkcjonował u zbiegu ulic Michałowicza i Kamińskiego w Bielsku-Białej. Jak mówią nam sąsiedzi, przez ostatnie 30 lat prowadzony był przez jedną właścicielkę - panią Józię. Działalność zaczął jednak znacznie wcześniej. Pojawił się w latach 70.

- Pamiętam, jak w czasie mundialu w 1974 roku, który odbywał się w RFN razem z kolegami w kiosku kupowaliśmy breloczki - mówi pan Roman, mieszkaniec osiedla Słonecznego. Poza breloczkami, w nowszych już czasach, można było tu kupić gazety, bilety autobusowe, drobną chemię czy papierosy.

- Jest nam zwyczajnie przykro, mamy w okolicy dwa supermarkety, jest mniejszy sklep, ale nie będzie już gdzie kupić programu telewizyjnego czy „Kroniki Beskidzkiej”. Zachodziłam do tego kiosku od dziecka. Obsługa zawsze była bardzo miła, pomocna - mówi nam inna sąsiadka zamkniętego kiosku.

To kolejny kiosk, który znika z mapy Bielska-Białej. Taka sytuacja ma miejsce w całej Polsce. Tylko w pierwszym kwartale tego roku zniknęła jedna czwarta kiosków Ruchu, które przestają być opłacalne.

ak