Zarzuty i areszt dla matki dziecka, które wypadło z balkonu. To nie był nieszczęśliwy wypadek?
Policja zatrzymała matkę 2,5-letniego chłopczyka, który w piątek wypadł z balkonu wieżowca przy ul. Poprzecznej w Bielsku-Białej - dowiedział się nieoficjalnie nasz portal. Prokuratura postawiła jej zarzuty i wnioskowała o tymczasowy areszt.
38-letnia kobieta została zatrzymana przez policję i doprowadzona do Prokuratury Rejonowej Bielsko-Biała Południe, gdzie usłyszała zarzuty. Sąd Rejonowy w Bielsku-Białej zgodził się na jej aresztowanie.
Jak przekazał nam prokurator Jacek Boda, zastępujący rzecznika prasowego Prokuratury Okręgowej w Bielsku-Białej zatrzymana kobieta usłyszała dwa zarzuty - narażenia na niebezpieczeństwo utraty życia lub zdrowia osoby, wobec której ciąży obowiązek opieki oraz nieumyślnego spowodowania ciężkiego uszczerbku na zdrowiu. Czynności procesowe są kontynuowane i niewykluczona jest zmiana kwalifikacji czynu.
Dziecko pozostaje w bardzo ciężkim stanie w Górnośląskim Centrum Zdrowia Dziecka w Katowicach, gdzie trafiło śmigłowcem Lotniczego Pogotowia Ratunkowego. Ma wielonarządowe obrażenia, w tym urazy głowy, narządów jamy brzusznej i złamania. Decyzją lekarzy pozostaje w stanie śpiączki farmakologicznej.
Czytaj: Tragedia na bielskim osiedlu. Dziecko wypadło z balkonu z piątego piętra, lądował LPR - foto
Do tragedii doszło w piątek ok. południa w bloku przy ul. Poprzecznej w Bielsku-Białej. Na miejscu były dwie załogi pogotowia, wezwano LPR. Maszyna wylądowała w trudnym terenie tuż obok wieżowca, w którym doszło do nieszczęścia. Na miejsce skierowano grupę dochodzeniową wraz z technikiem kryminalistyki.
Jak informowały służby, doszło do upadku 2,5-letniego chłopca z balkonu na piątym piętrze wieżowca. Dziecko upadło na trawę i krzewy, dzięki czemu przeżyło, ale jego stan od początku oceniany był jako ciężki.
bak
Oceń artykuł:
61 25Komentarze 1
