Niedawno zamknął się znany sklep z upominkami przy placu Żwirki i Wigury w Bielsku-Białej. Lokal działał od kilkadziesięciu lat, prowadzony był przez jedną rodzinę. Właściciel udał się na emeryturę, ale nie ukrywa, że na decyzję o zamknięciu wpływ miało wiele czynników. Jak przyznaje, kolejne małe biznesy się ewakuują.

Zamknięty został znany sklep z artykułami dziecięcymi „Upominek”, który działał przy placu Żwirki i Wigury w Bielsku-Białej. Rodzinna firma tworzona była przez kilkadziesiąt lat. Obecny właściciel, jak mówi, prowadził ją od 1979 roku. - Firmę założyli moi rodzice, później przez 45 lat prowadziłem ją ja - słyszymy.

Jaki był powód zamknięcia? Taki jak wszędzie - rosnące koszty plus zasłużona emerytura właściciela. - Udajemy się na spoczynek. Na zamknięcie składa się też kilka rzeczy, przede wszystkim mały ruch i koszty utrzymania. Ludzie wolą teraz kupować w sieciówka i w internecie. Dużo ludzi mówi, że szkoda, że przychodzili do nas w dzieciństwie, ale była to przemyślana i świadoma decyzja - mówi.

- W ogóle na placu Żwirki i Wigury dzieje się coraz gorzej. Kiedy człowiek się rozejrzy, o każdej porze dnia to nie ma tu nikogo. Za chwilę nie będzie też już żadnego sklepu. Miesiąc temu zamknęły się pasmanteria i naleśnikarnia, a wypowiedzenie składa właścicielka sklepu z ubraniami - dodaje.

Informację o prawdopodobnym zamknięciu potwierdza właścicielka Kaya Boutique, która wskazuje, że niedawno otrzymała podwyżkę czynszu z ZGM, a rosną także opłaty za energię elektryczną, gaz i wodę. - Wszystkie małe sklepy padają. Obciążenia mamy takie same jak duże sklepy - słyszymy. 

ak