W pobliżu nowej kładki w Wapienicy w korycie potoku leży martwa sarna. Czytelniczka sugeruje, że zwierzę zostało zabite. W taką możliwość powątpiewa Agnieszka Łyczko z Mysikrólika. Truchło zostanie odebrane przez pracowników ZGO.

Informację o padłej zwierzynie otrzymaliśmy na naszą redakcyjną skrzynkę. Sprawę przekazaliśmy do Urzędu Miejskiego w Bielsku-Białej, który powiadomił o konieczność odbioru truchła ZGO. W związku z sugestią, że ktoś przyczynił się do zabicia sarny, o ustalenie jej obrażeń zwróciliśmy się do Fundacji Mysikrólik. Miejsce, gdzie padło zwierzę jest niezwykle popularne wśród mieszkańców i turystów.

- Na pewno nie jest to rana postrzałowa. Broń myśliwska zostawiłaby odłamki, z kolei większy kaliber zwyczajnie by sarnę rozerwał. Jest to zapewne nieszczęśliwy wypadek. Sarna prawdopodobnie spadła z wysokości i nabiła się na coś, lub przetrąciła kręgosłup i została poszarpana przez wolno biegającego psa. Takie przypadki się zdarzają. Z pewnością nie zrobił tego wilk, ponieważ wilk zwyczajnie by sarnę zjadł, a nie zostawiał truchło. Pies nie jest w stanie zjeść takiego zwierzęcia - mówi Agnieszka Łyczko.

Urzędnicy apelują, by podobne przypadki o martwych zwierzętach niewłaścicielskich zgłaszać całodobowo na policję lub do straży miejskiej. Służby o takim zdarzeniu informuję ZGO, które odbiera truchło.

bb