Utworzenia kąpieliska, ani montażu drabinek ułatwiających zejście do koryta potoku w Wapienicy nie będzie. Wody Polskie w odpowiedzi na pismo Ratusza wskazują na zagrożenia takiego działania i nie zamierzają ponosić odpowiedzialności za ewentualne wypadki. Miejscy urzędnicy ryzykować też nie chcą. Sprawa wciąż budzi zainteresowanie, a realizacji miejsca do plażowania oczekuje radny Konrad Łoś. W mediach społecznościowych rozgorzała wymiana zdań z wiceprezydentem Adamem Ruśniakiem, który zarzucił szefowi klubu PiS uprawianie „populizmu”.

Temat utworzenia zejścia do koryta potoku w Wapienicy był omawiamy w trakcie wizji terenowej pod koniec maja. W spotkaniu wziął udział dyrektor Stefan Mojżeszek z Wód Polskich, miejscy radni oraz szefowa Rady Osiedla. Mieszkańcy dzielnicy od lat chcą zagospodarowania terenu wokół rzeki poprzez urządzenie skromnego terenu do rozłożenia kocyka czy rozpalenia grilla oraz montażu drabinek, by bezpiecznie zejść do koryta. I wydawało się, że w takcie spotkania udało się wypracować porozumienie.

Drabinki mogą stworzyć zagrożenie

Tymczasem w piśmie podpisanym przez nowego dyrektora zarządu zlewni Abdullaha Othmana czytamy, że w trakcie spotkania z 28 maja „nie złożono żadnej deklaracji w kwestii kąpieliska”. W dalszej treści zacytowano ustawę, na postawie której działają Wody Polskie i z której wynika, że w ramach głównych zadań nie znajduje się tworzenie i prowadzenie kąpielisk. - Zorganizowanie kąpieliska na cieku Wapienicy w miejscu spiętrzenia cieku w niecce wypadowej poniżej zapory przeciwrumowiskowej jest niemożliwe - wskazano.

Wody Polskie odniosły się także do kwestii oczekiwanego montażu drabinek, które miałyby ułatwić wejście do koryta. W tej sprawie zalecenie jest równie stanowcze - montaż drabinek może stworzyć realne zagrożenie wystąpienia wód wezbraniowych na tereny przyległe oraz zagrożenie dla osób korzystających z nich. W przypadku podjęcia decyzji o montażu drabinek przez Ratusz należy przedłożyć do akceptacji koncepcję zabudowy żłobu drabinkami oraz warunki eksploatacji i ich utrzymania.

Dwie przyczyny zmiany stanowiska?

W dalszej treści pisma znalazła się informacja, że „Wody Polskie zastrzegają, że nie będą administratorem drabinek i nie będą ponosić jakiejkolwiek odpowiedzialności z tytułu wystąpienia jakichkolwiek zdarzeń lub wypadków i ponosić kosztów ich utrzymania”. Treść pisma może dziwić, bo gdy doszło do wizji lokalnej w terenie pod koniec maja, takie kwestie nie były podnoszone przez urzędnika Wód Polskich.

Wpływ na zmianę stanowiska miały prawdopodobnie dwie kwestie. Pierwsza to zmiana dyrektora zarządu zlewni w Katowicach, bo w wizji uczestniczył Stefan Mojżeszek, który jest na wypowiedzeniu. Drugi, to powódź błyskawiczna, jaka 4 czerwca nawiedziła region. Poziom wody w rzece Wapienica pobił na stacji Podkępie - to miejsce pomiędzy Ligotą a Czechowicami-Dziedzicami - tzw. absolutne maksimum z 1972 roku. Tak złej sytuacji nie było w samej Wapienicy, gdzie dużą rolę w zatrzymaniu wody odegrał zapora. Zbiornik należący do spółki Aqua godzinami zbierał wodę spływającą z górskich potoków i nie zrzucał wody.

Radny tematu nie odpuszcza

Czy stanowisko przedstawione przez Wody Polskie oznacza, że do montażu drabinek w Wapienicy nie dojdzie? - Drabinki sugerowałyby, że w tym miejscu można się kąpać, a Wody Polskie twierdzą, że w tym miejscu kąpieliska nie można zorganizować - odpowiada Tomasz Ficoń, rzecznik prasowy Ratusza. Urzędnicy ryzykować najpewniej więc nie będą, bo również nie chcę ponosić odpowiedzialności.

Tematu nie odpuszcza radny Konrad Łoś. - W celu przełamywania słynnego już „niedasizmu urzędniczego” i w związku z licznymi prośbami mieszkańców końcem lipca wystosowałem kolejne wystąpienie w sprawie stworzenia warunków do cywilizowanego plażowania nad rzeką Wapienica - poinformował w mediach społecznościowych szef klubu PiS i szybko pod postem doczekał się odpowiedzi wiceprezydenta.

- Proszę nie uprawiać populizmu. Doskonale pan wie, kto zarządza ciekami wodnymi w miastach! Dlaczego pan wprowadza opinię publiczną w błąd? - pyta Adam Ruśniak, a pod postem od wtorkowego wieczora trwa wymiana zdań, która kontynuowana była nawet dziś rano, w momencie publikacji tego artykułu. 

Bartłomiej Kawalec
[email protected]