Sztandarowa obietnica mocno krytykowana. Te zmiany nie zrekompensują strat
Zapowiadali odwrócenie skutków „Polskiego Ładu”, który zdemolował finanse samorządów, a jest gorzkie rozczarowanie. Przedstawiony w lipcu przez Ministerstwo Finansów projekt zmian dochodów gmin i powiatów jest mocno krytykowany. Na zmianach zyskać ok. 48,5 mln zł w 2025 roku ma budżet Bielska-Białej, ale urzędnicy studzą optymizm - miasta na prawach powiatu na propozycji tracą już na starcie.
Przywrócenie polski samorządnej było jedną z głównych obietnic wyborczych Donalda Tuska. - Niszczyliście samorząd na różne sposoby: poprzez centralizację, poprzez rozdawanie pieniędzy po uważaniu. Teczka z raportami z setek polskich gmin, dziesiątków powiatów i wielu województw o tym jak niesprawiedliwie, jak partyjnie, jak stronniczo dysponowaliście środkami - mówił w grudniu w expose premier.
Kilka tygodni później już w trakcie kampanii samorządowej zapowiadał „przywrócenie rangi samorządu”. - Do tego potrzebny jest samorząd uczciwy, niezależny w dużym stopniu od władzy centralnej i zasobny na tyle, na ile to jest możliwe - w środki i narzędzia. Czeka nas dużo pracy - mówił Tusk, a Ministerstwo Finansów otrzymało zadanie odwrócenia skutków „Polskiego Ładu” wprowadzonego przez PiS.
Koniec janosikowego
Projekt reformy przedstawiono w połowie lipca. To plan fundamentalnych zmian, które mają wzmocnić finansowo wszystkie samorządy - każdy ma zagwarantowane wyższe dochody niż obecnie. Ustawa zakłada m.in. zmianę podstawy naliczania dochodów samorządów z tytułu udziału w podatku PIT i CIT z podatku należnego na dochody podatników oraz proponuje zwiększenie bazy naliczania dochodów samorządów z udziału w PIT i CIT o kwoty dochodów z podatku zryczałtowanego od przychodów ewidencjonowanych.
Ustawa przewiduje także subwencję ogólną dla samorządów, których dochody będą niższe od potrzeb. MF proponuje odejście od kilku rozdrobnionych rezerw subwencji ogólnej i utworzenie jednej „dużej” rezerwy na uzupełnienie dochodów samorządów. Zlikwidowane ma zostać także tzw. janosikowe, czyli opłata wnoszona od 20 lat przez najbogatsze samorządy do budżetu państwa, aby ograniczyć nadmierne i niepotrzebne przepływy środków (w 2024 roku z kasy Bielska-Białej trzeba wpłacić ponad 12 mln zł).
To nie zrekompensuje strat
W ustawie utworzona ma zostać także nowa kategoria i wydzielenie miast na prawach powiatu w podziale podatków PIT i CIT. Rząd obiecuje także zabezpieczenie większych środków na oświatę. Zwiększone zostaną całościowe potrzeby samorządów o skutki podwyżek wynagrodzeń nauczycieli wychowania przedszkolnego i o dodatkowe środki wynikające ze wzrostu wydatków samorządów na przestrzeni ostatnich lat na realizację zadań dotyczących wychowania przedszkolnego w związku ze wzrostem liczby dzieci.
Jakie będą skutki reformy? MF szacuje, że dochody samorządów po wprowadzeniu nowej ustawy, wzrosną w 2025 roku o 16 mld zł w stosunku do obowiązującego systemu. Najmniejsze gminy do 4 tys. mieszkańców zyskać mają nie mniej niż 1 mln zł, a największe nawet 5-6 mln zł. Podobne kwoty zyskać mają największe powiatu, a miasta na prawach powiatu nawet kilkadziesiąt milionów złotych rocznie.
Samorządy krytykują
Choć w komunikacie Ministerstwa Finansów podkreślono, że projekt ustawy powstał w porozumieniu z włodarzami gmin czy powiatów, to osiem największych korporacji samorządowych w ostatnich tygodniach skrytykowało pomysły rządu. Ich zdaniem planowane przepisy nie zapewnią stabilizacji finansów gmin, powiatów i województw oraz rekompensuje tylko połowę ubytków z 2024 roku - ok. 16 z 30 mld zł. Samorządowcy domagają się korekty, w tym wyliczeń związanych z dofinansowaniem oświaty.
Krytyczny wobec propozycji rządu Donalda Tuska jest także skarbnik Bielska-Białej. - Znowu kroczy niesprawiedliwość w kierunku miast na prawach powiatu - uzasadnia Dominik Pawiński.
- Miasto na prawach powiatu, to z definicji gmina i powiat. Odrębnie mają one większy udział w podatku PIT i CIT (7 i 1,6 proc. jako gmina oraz 2 i 1,7 proc. jako powiat - red.) niż miasto na prawach powiatu (8,6 oraz 2,2 proc. - red.). Wykonujemy te same zadania i na starcie jesteśmy pokrzywdzeni - mówi skarbnik Bielska-Białej. Urzędnik zwraca uwagę, że kwota 48,5 mln zł, którą na reformie zyskać ma budżet stolicy regionu, w rzeczywistości może być mniejsza, bo uwzględniona jest w niej korekta płac w oświacie.
bak
Oceń artykuł:
28 9